Wpisy z tagiem: kraków

piątek, 04 marca 2011

Dzisiaj tak bardziej reportażowo ;)

Jechałem rano z domu do pracowni, gdy mniej więcej w połowie drogi wpierdzieliłem się w chmurę dymu. Bynajmniej nie pachniał jałowcem, palonym liściem, czy siankiem.

Okazało się, że płonie - wyglądający na nówkę - fiat. Więc telefon, 112 (okazało się, że byłem drugi), a potem już tylko czekać na przyjazd straży, zbytnio się do pochodni nie zbliżając.

A com widział i com słyszał, niech ten filmik wam opowie:

 

10:33, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 kwietnia 2010

Piętno dla przymusowej wizyty w warsztacie.

W czwartek po południu podjechałem na chwilę naszym roboczym "struclem" (kangoo blaszak) pod pracownię - nie gasząc silnika, wysiadłem na pół minety z auta żeby coś podać chłopakom. Wracam, a tu jakieś klekotanie i warczenie spod maski. Podnoszę machę, a tam pasek klinowy tylko fruwa, do tego wszystko mokre od oleju. To ok, jadę do warsztatu, 50 metrów, da radę, pomimo że nie ma wspomagania kierownicy.

Pan Czesio Złota Rączka powiedział, że sika spod pokrywy zaworów. Zobowiązał się umyć silnik i wymienić paski (jeden w strzępach, drugi tylko zleciał) które wg niego poszły się jebać przez kąpiel w oliwie. Korzystając z okazji, bo pora ku temu już była najwyższa, zleciłem wymianę rozrządu. Całość miała kosztować cirkaabałt 800 złotych płatne w piątek, przy odbiorze auta.

W piątek - lipa. Wszystko zrobione, za wyjątkiem zamontowania nowych pasków - okazało się, że z jakiegoś powodu spadają momentalnie po włączeniu silnika. Trzeba wszystko demontować dla zbadania przyczyny którą jest prawdopodobnie skrzywienie jakiejś ośki napinacza czy innego gówna. Tu pan Czesio podrapał się się w głowę i stwierdził, że pierwszy raz w swojej długoletniej karierze mechesa - złotej rączki spotkał się z czymś takim: żeby zerwany pasek klinowy spowodował wygięcie osi koła pasowego wału korbowego i napinaczy (? - o ile dobrze zapamiętałem).

Sobota rano. Trzeba kupić nowy zestaw: koło pasowe, napinacz etc. Pan Czesio właśnie uderza na miasto i napewno coś znajdzie - jak nie zamiennik, to jakąś używkę. "Bo to, panie, rzadko się psuje i znajdę dobre na szrocie - po co przepłacać" Auto ma być na poniedziałek, ale z ośmiu zrobiło się stówek dwanaście.

Poniedziałek. "Na szrocie nic nie było, zamienników nie ma. Zamówiłem u Lisowskiego, będzie na jutro". Chuj, niech będzie. Wprawdzie pracownia tonie w papierach których nie ma jak wywieźć a towar wysyłamy bagażówkami, ale mówi się trudno.

Wtorek. Hura, auto zrobione. Tylko zamiast tysiąca dwustu - tysiąc kurwa dziewięćset czterdzieści złotych. No ale za to wartość śmieciary wzrosła o 30% ;)

A pokrzywiło się dlatego, że jeden z pasków - ten zerwany - owinął się jakoś tak, że zdemolował koło pasowe. To ostatnie jak się okazało nie było żadna "nówka sztuka", tylko nitowane i klejone silikonem po dzwonie poprzedniego właściciela i dlatego pieprznęło :-/

Koziołek

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Przepraszam za cross-posta, ale oprócz zapytania chciałem napiętnować niestałość kobiet.

Otóż kolega planuje zrobić zdjęcia do folderu reklamującego salon kosmetyczny, zajmujący sie m. in. różnymi metodami depilacji. W tym celu jakiś czas temu dokonaliśmy "wyboru" (w cudzysłowiu, ponieważ została nam ona praktycznie narzucona) modelki która posłuży widokiem swych wdzięków podczas sesji foto.

Zamysł jest taki, by zrobić zdjęcia takiego bardzo zapuszczonego wzgórka łonowego, z włosami niestrzyżonymi od paru miesięcy, kudłatymi i rozczochranymi, a następnie przeciwstawić mu tę samą panią "po zabiegu", z podbrzuszem eleganckim i gładkim jak dupcia niemowlęcia.

Wszystko zostało omówione z dziewczyną kilka miesięcy temu. Modelka zaczęła się zapuszczać. Sesja miała odbyć się w przyszłą środę. No i niestety "kimba" - panienka pojechała wczoraj po bandzie do tego stopnia, że po pijaku wygoliła się na łyso - kilka miesięcy hodowania zarostu diabli wzięli.

Niestety nie wchodzi w rachubę inna kobieta, ponieważ żona kumpla jest cholernie zazdrosna i w drodze wyjątku zezwoliła, aby jako łono robiła jej siostra. Na nikogo obcego się nie zgodzi.

No i teraz pytanie: czy jest możliwość wypożyczenia gdzieś w Krakowie sztucznego, damskiego owłosienia łonowego? Takiego dzikiego, skołtunionego buszu? Ewentualnie co innego można by zrobić? Doklejanie oddzielnych kosmyków nie wchodzi w rachubę.

Koziołek

GG:ZAPOMNIALEMHASLA