Wpisy z tagiem: koziołek
sobota, 10 grudnia 2011
Dzisiaj było u nas w domu małe zamieszanie - moje kochanie przyuważyło u mnie siakąś czerwono-granatową plamę poniżej lewego pośladka. Znaczy siniak od uszczypnięcia - prawie jak malina na szyi. Szybkie, przeprowadzone przez małżonkę śledztwo (przy moim skromnym udziale) wykazało, że nie maczała tu paluchów żadna obca białogłowa, a Kozioł nie musi wyprowadzać się do mamusi. Otóż winną okazała się deska klozetowa: pękła tak niefortunnie, że tylko pod ciężarem koziołkowej dupy ostre krawędzie plastiku ustępowały na chwilę, po czym - przy wstawaniu - z premedytacją kąsały mnie w tyłek.
wtorek, 18 października 2011
Byłem dzisiaj z moim kochaniem u ginekologa, coby w końcu na własne oczy lajf przekonać się, jak wygląda ten, któremu za czterdzieści lat uroczyście przekażę prowadzenie bloga.
Zresztą oceńcie sami, jak to to wygląda...
wtorek, 07 grudnia 2010
Do Chuja Wacława. Znów wywabiły mnie zza klawiatury szlochy mojego Kochania. I otom usłyszał ;) -Kochanie, co się dzieje? Ciekawe, czy jutro będzie pamiętać. I żeby nie było, że się z dziećmi zadaję, etcetera - ślubna dawno po trzydziestce, a moja babcia mimo że urodziła się w Harbinie, to jednak nigdy psów nie szamała...
sobota, 27 listopada 2010
Cholera. Jak tu pracować wieczorem, gdy z sypialni dochodzą jęki i płacze... Okazało się, że ludzie w maskach chcieli wyrwać jej wątrobę za to, że nie chciała oddać im mojej koszulki do spania. Piętno dla krwiożerczych fetyszystów ;)
piątek, 26 listopada 2010
Na grupie dyskusyjnej pl.misc.samochody (w skrócie PMS) jest taki zwyczaj: jeśli ktoś ma na aucie nalepioną grupową naklejkę, wtedy pozdrawia się go na ulicy potrójnym "strąbieniem" i zakreślonym w powietrzu znakiem trójkąta, a później można dodatkowo poprawić na grupie. Koziołek grupowicza na trasie spotkał, ale pozdrowił go dopiero na PMS: Pozdrowienia dla Grupowicza w zielonym grande punto na warszawskich blachach, obsługiwanego dzisiaj przez tirówki parę kilometrów za Radomiem w kierunku Kielc. Nie trąbiłem, bo nie chciałem stresować. Był sam lodzik, czy coś więcej?
środa, 24 listopada 2010
Przepraszam za cross-posta, ale chciałem napiętnować wrażliwą skórę gadów z krakowskiej drogówki + swój niewyparzony ryj.
Kurwa. Ja to zawsze muszę dołożyć do pieca :-/ Tak się składa, że lubię czytać w korku. Kładę sobie książkę - albo gazetkę - na kierownicę i prę do przodu - ot, taki sposób na odstresowanie. Zamiast się wkurwiać, se poczytam. Tak samo było sjewodnia na Nowohuckiej pod "tandetą". Jest parę książek do których lubię wracać, w tym kosikowy Vertical (IMHO jedna z ciekawszych - nie piszę najlepszych, bo gusta są różne - powieści SF postkomunistycznego dwudziestolecia) który po raz trzeci czytałem i rozkminiałem za kierownicą właśnie dzisiaj. No i tak smakując tomik niezłej literatury przemieszczałem się pomału do klienta, kiedy zatrzymał mnie pan w niebieskim mundurze - ponoć za to, że czytając za kierownicą, stwarzam zagrożenie dla ruchu drogowego. Wziął dokumenty do radiowozu, z którego po chwili, z moimi papierami i jakimś druczkiem w łapie - wylazł jego kolega. Podszedł do mnie, wypełnił świstek i powiedział, że da mi tylko pouczenie, ale żebym więcej w korku nie czytał. Z uśmiechem wręczył mi wypisany kwit, DR i prawko i spytał: Czeka mnie mała potyczka w sądzie, bo mandatu nie przyjąłem, a "styrane" auto (niby luz na kierownicy) to czteromiesięczna Insignia. Z harcerskim pozdrowieniem,
Koziołek
poniedziałek, 08 listopada 2010
Stało się! Dzisiaj rano - po walce z kupą - miałem wizję nadchodzącej apokalipsy. Zarzuciłem sobie właśnie na jutjubie filmik o wybuchach bomb atomowych (nic tak dobrze nie robi na zaparcie, jak scena eksplozji), gdy nagle zmartwiałem: dotarło do mnie, że doznałem objawienia! Otóż ujrzałem zapowiedź nadchodzącego Armageddonu i znak, że nasz polski naród - jako wybrany - ma do spełnienia ważną misję. A oto, co ujrzałem:
Najpierw objawiła mi się twarz Lucyfera (1) - widoczna skołtuniona broda z której wypełza robactwo, wrzody plugawe i wytrzeszczone, spoglądające na zachód Europy i świata (tam w pierwszej kolejności objawi się Szatan) oczy. Z czaszki wychodzą pomniejsze demony (2), aby siać strach i zniszczenie. Obok (3) wizerunek diabelskiego pomocnika. Jest nim Adolf Hitler. Niczym Supermen unosi się po lewicy swego pana, by wspomóc go w dziele destrukcji. Widać próbujący wyrwać się z ciała Hitlera jego lepszy pierwiastek. Jest to wywodzący się z żydowskich przodków kanclerza semicki anioł (4) który ma wesprzeć jedyną nadzieję ludzkości, Polskę (5). Symbolizuje ją skrzywdzony przez szatańskie media (w ich roli TVN i Mam Talent) Pawełek Paprocki. Paweł siedzi na chmurze (6) zwrócony na wschód w kierunku chrześcijańskiej Polonii i Rusi, oświetlony przez Jutrzenkę Nadziei (7). Usłyszałem głos który rzekł mi, iż mam tę nowinę głosić w Usenecie. A jako dowód prawdy moja wizja została wypalona na wieki w oryginalnym filmie na You Tube i każdy, "robiąc stopklatkę" w 1:56, może o prawdziwości moich słów się przekonać.
niedziela, 24 października 2010
Do Chuja Wacława. W porównaniu z innymi tego typu przybytkami całość powalała rozmachem - zamiast wyciętych z kolorowej folii liter chłopaki pozwolili nam rozwinąć skrzydła i zanurzyć się w strumieniu kontrolowanego kiczu. W kilka dni wydrukowaliśmy całość, zafoliowaliśmy, podocinaliśmy i wykleiliśmy. Zrobiliśmy parę pamiątkowych fotek i oddaliśmy przyczepę w ręce właściciela.
W międzyczasie przyczepka robiła wrażenie ;) Jaskrawe kolory + morda wąsatego Turka (nie wiem, może był to nawet sam Batuchan?) przez kilkanaście dni postoju przed pracownią ściągała licznych, wygłodniałych staczy z pobliskiego przystanku autobusowego. Niestety w odpowiedzi na pytania, kiedy bufet będzie czynny i będzie można coś wszamać, spuszczaliśmy wszystkich po kiju. Przyczepa wryła się w pamięć naszych klientów: nagle kilka dni temu większość odwiedzających zaczęła nas męczyć pytaniami w stylu "ile kosztuje prodaktplejsment w Wyborczej" i tekstami typu "kiedy aktualizacja portfolio". Na nasze zdziwione miny słyszeliśmy "no jak, nie czytaliście artykułu w Wyborczej? Powinniście być dumni ze swojej przyczepy!"
|
Archiwum
O autorze
Zakładki:
A Koziołek ma meila
Czytają Koziołka...
Czytam
Odwiedź koniecznie
Pompa G.
ZUPA Z KOZICH BOBKÓW
![]()
|