oczy szeroko otwarte

wtorek, 14 stycznia 2014

Znakomita muza, a wykonawcy sięgają do mych niewinnych, drżących, młodocianych korzeni.

Najbliższy koncert CHVRCHES w marcu, w Berlinie. Tylko muszę namówić żonę, by zostawiła trzymiesięczne dziecko na pastwę teściowej ;)

 

Tagi: CHVRCHES
01:39, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 maja 2013

Zasuwam sobie dzisiaj szerszeniem z pracowni do domu, po kilkunastu godzinach walki z oporną materią, maszynami i ludźmi. Do tego musiałem nadać list (zdążyć przed północą ;)) - tym samym miałem zahaczyć o naszą jedyną, dwudziestoczterogodzinną, pocztę.

I tak jechałem przez miasto, kontemplując uroki sobotniej nocy i jej gorączkę. Gdzieś tam w bramach kryły się zapewne dziwki i ich "tatusiowie", a kostkę bauma brudnych chodników Podgórza szlifowało młode towarzystwo, udające się piechotą w stronę "żyda" i Rynku.

Skręciłem z Limanowskiego w Na Zjeździe, potem minąłem most na Wiśle. Wjeżdżałem właśnie w Starowiślną, gdy jadący z przodu radiowóz nagle włączył koguta, pomału skręcił w lewo i zablokował jezdnię.

- Do chuja Wacława? O co kaman? - rozglądałem się w poszukiwaniu gniazda dilerów, albo innej bandytierki która to IMHO miała zwrócić uwagę naszych dzielnych stróżów prawa. Nie zauważyłem. 

Cała akcja rozgrywała się nietypowo, bo srebrna Kia zamiast ruszyć z piskiem opon, pomalutku dojeżdżała do przeciwległego krawężnika, cały czas blokując jezdnię, jakby eskortowała papamobilka. Na wszelki wypadek otworzyłem z deczka zasyfiałe okno, by lepiej przyjrzeć się sytuacji i coby nic mi nie umknęło.

Najpierw ujrzałem przysłowiowe "ucho od śledzia". Po chwili jednak przejrzałem na oczy i zdębiałem: środkiem Starowiślnej tuptał jeż! Mały nasz przyjaciel postanowił bowiem w wiadomym sobie celu (może szedł na bzykanko?) pokonać asfaltową rzekę w porze dość sporego, wieczorno - nocnego ruchu. Gdyby nie refleks policyjnego kierowcy, raczej dołączył by do grona małych, kolczastych aniołków których flaczki gęsto zdobią nasze polskie drogi...

Panowie - czapka z głowy, szacun, etc, itd, i tym podobne ;) Jestem pod wrażeniem. Gestem tym zapunktowaliście u mnie i myślę większości osób które tę notkę przeczytają.

Pozdrawiam więc harcersko,

Koziołek

01:27, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Komentarze (5) »
wtorek, 27 listopada 2012

Tym oto zajebistym sloganem uczcił Pablo przygodę Wspólnika. Bidok kupił mianowicie sok malinowy słynnej na całą południową Polskę z produkcji jabcoków firmy Tenczynek. Zapodał sporą porcję do porannej herbatki, wypił i po kwadransie zaczął puchnąć. Dokładniej to spuchła mu morda: policzki wywaliło mu jak pucki ukochanego Kubusia Puchatka mojego synka, a wielkich, mięsistych war nie powstydził by się najczarniejszy Murzyn z najgłębszej dupy Afryki. Do tego totalnie zachrypł.

Akcja "wapno" pomogła niewiele. A przynajmniej nie od razu - jeszcze po ośmiu godzinach kumpel mógł robić za niewolnika z plantacji bawełny.

Pamiątkowego zdjęcia zrobić sobie nie dał. Nie przyznał się też, czy z paróweczki zrobiła się krakowska.

Ale doszliśmy do wniosku, że jest dzięki temu jeden duży plus: otóż nikt mu nie zarzuci kłamstwa, gdy powie: "Ja też kiedyś byłem Murzynem".

A TAK OTO WYGLĄDA TEN CYMES

niedziela, 19 sierpnia 2012

Wazelina!

Cieszy, że coś takiego można jeszcze kupić i nie musi być to mejdinczajna (lepi toto jakaś firma z Będzina). Ma ok. dwudziestu centów długości i zastanawiam się, jak długo będę musiał ją paść, nim mój młody urządzi świniobicie.

Tutaj za pięć dych:
ŚWINKA SKARBONKA

Za trzy dychy kupiłem, spacerując z wózkiem wśród straganów cepeliowego kiermaszu na krakowskim Rynku.

Piętno - bo suka, eee... maciora zeżarła mi na dzień dobry wszystkie drobne ;) Drugie piętno - na kiermaszu pożarła się z równie fajną świnką - skarbonką z Włocławka...

22:55, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Komentarze (3) »
niedziela, 10 czerwca 2012

Ostro :)

Chorwaci okupują poznański rynek. Policja aresztuje jednego z nich, po czym zaczyna się zadyma w trakcie której kibice odbijają zioma.

Materiał podłej jakości, ale polecam.

 

Edytowałem 13 czerwca 2012

Gość który wrzucił film na YT chyba się wystraszył i go zdjął, dlatego podpinam link do ww. filmu na sadistic.pl:

http://www.sadistic.pl/chorwaci-vs-psiarnia-vt120868.htm

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Jest to historia prawdziwa i wzruszająca, a zasłyszana ostatnio od Pabla.

Rozkminiałem ostatnio temat ulotki i plakatów dla pewnej organizacji pożytku publicznego. Projekt ten ma być super, hiper wypaśny, a zatem już na starcie porzuciłem pomysł, aby samemu coś takiego wyprodukować i dzięki temu zgarnąć całą bułę za "lejałt". Znaczy, trzeba się podzielić i zapłacić komuś za to, że urodził się utalentowanym.

Ponieważ klientka napisała mi: "proszę pamiętać, ze to jest projekt skierowany do ludzi młodych.wiec musi być wystrzałowy", postanowiłem zlecić sprawę niejakiemu Marcinowi z Góry (mieszka nad naszą pracownią) który IMHO czuje blusa, zwłaszcza jak sobie zajara dobrego ziela. On to właśnie zaprojektował wykonaną przez nas swego czasu kebab-budę: piękną aż do bólu i opisaną przez Krakowski dodatek Gazety Wyborczej.

Ale Pablo zaproponował kogoś innego: kolesia tak uzdolnionego, że na widok jego prac majtki same spadają dziewczyną z głów, a drewniane łyżki toną w kaszy i już nie wypływają. I zasunął opowieść z jego żywota, jak to podróżując z grupą studentów po Lazurowym Wybrzeżu dotarł był ów artysta młodego pokolenia na skraj przepaści, zwącej się Puste Kieszenie.

Saint Tropez, środek lata, a oni nie dość, że nie mają za co pić, to jeszcze gdzie spać i co jeść. Znaczy - śmierć zajrzała im w oczy. I gdy już tak otulała ich swoim płaszczem, naszemu artyście kochanemu zapalił i rozpękł się ping-pong nad głową. Zakrzyknął "eureka", po czym wyprosił od kolegów ostatnie centy, by zakupić za nie w sklepie dla plastyków najtańsze plakatówki i pędzel. Następnie na śmietniku za sklepem RTV wyszabrował z kontenera karton po wielkim telewizorze.

Mając już ten cały staf, w pół godziny - z pamięci - pierdolnął Żandarma z Saint-Tropez w skali 1:1, w pełnej krasie i okazałości. I taką to makietę chłopcy wbili w piasek przy wejściu na plażę. I gdy tylko uradowana gawiedź chciała zrobić sobie zdjęcie z Louisem, siedzący obok konduktor z Polski inkasował odpowiednią (nie wiem jaką), kwotę.

W ten właśnie sposób Louis de Funes, wielki francuski aktor, uratował od śmierci głodowej polskich studentów...


23:17, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2011

Właśnie po moim lewym policzku potoczyła się łza. A w zasadzie trzy. W ciągu dziesięciu minut.

Siedzę w pracowni (sjewodnia na mnie wypadł dyżur przy ploterze - zmieniamy się ze wspólnikiem co dwa dni i robimy nocki, oszczędzając Pabla i na ewentualnych nadgodzinach dla niego). Siedzę i czytam książkę - owego slamdoga.

Książka zajebista, polecam. Dużo lepsza niż film - zresztą tylko w paru miejscach do książki fabułą nawiązujący. No i czytając ją uroniłem te trzy łzy z lewego oka.

Ni cholery nie zrozumiem, czemu akurat z lewego. Książkę - IMHO wcale smutna nie jest -  trzymałem w lewej ręce, prawą łyżkę którą wpierdalałem ostrego, czerwonego Vifona. I po prawej stronie stała parująca mi w twarz tymi chemicznymi oparami micha.

Obstawiam powiększony, wrażliwszy na kapsaicynę, lewy migdałek.

niedziela, 20 listopada 2011

Oglądając ostatni - ściągnięty z narażeniem życia z hamerykanckich serwerów - odcinek "Dextera", swoim sokolim okiem wypatrzył Koziołek coć, co wywołało u niego odruch Pawłowa. Śliniąc się i trzęsąc (był akurat na kacu po wczorajszej imprezie i potrzebował klina) cofnął film i zrobił stopklatkę. Po chwili już wiedział:

NA IMPRZE U SIOSTRY DEXTERA, DEB, CHLEJĄ POLSKĄ WÓDĘ!

Malkontenci powiedzą, że to nie jest już polska wódka. Że jej właścicielem jest żabojad i takie tam (o tym, że to product placement, czyli swojskie lokowanie produktu nie wspomnę).

Spójrzcie na to z innej strony: na butelce jest uwieczniona siedziba polskiego prezydenta z powiewającą nad nią biało - (w domyśle) czerwoną flagą. Pijący ją jeden z drugim czarnoskóry, poobwieszany złotem, wożący swą tłustą dupę Hummerem artysta musi w pewnym momencie spojrzeć na ten pałac. A wtedy zada sobie pytanie (ŁOTAFAK?) i sprawdzi na Wikipedii co to jest to Belvedere, przeczyta o pokręconym polskim losie, zapłacze nad tymi czworakami wśród błota i wierzb płaczących. A potem zarapuje - o Witkacym, Papieżu i brzozie nieprzeciętej.

I tak w Bronx i na listy Bilboardu poniesie się melorecytacja o naszych polskich dziejach, a tysiące turystów z wszystkich gett USA pomkną na zwiedzanie dalekiego kraju...

Polska wóda u Dextera

Polska wóda u Dextera

11:34, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Komentarze (2) »
środa, 16 listopada 2011

Czego bym złego nie napisał (i myślał) o łonecie, to jednak wzruszył mnie ostatni njus z jego stron. Otóż

Król Bunyoro-Kitara szuka swoich korzeni w Nysie

Tam że szuka korzeni to chuj. Ważny jest koment spod artykułu - przed autorem chylę czoła:

Znaczy polski Żyd-muzułmanin ze Śląska, który będąc w tureckiej służbie gubernatorem Albanii, a w brytyjskiej- gubernatorem egipskiego Sudanu, jest przodkiem ugandyjskiego króla? Do pełni szczęścia brakowałoby jeszcze cygańskiego muzykanta i irlandzkiego biskupa, tak dla odmiany protestanckiego... Ot, czeski film i ruski cyrk :)

Wazelajna ;)

 

P.S. ŁAN: Króliku Doświadczalny. Sprężam się do spisania kolejnej porcji wspomnień z Wadowic. Zainspirowałeś mnie ;)

P.S. TU: Lejdis end Dżentelmens. Chciałbym poinformować, że właśnie na gejsbuku dołączył do mnie PABLO :)

23:17, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 lipca 2011

Uderz w stół, a malkontenci się odezwą.

Niejaki Robert M (ziom z Kraka - żeby nie było ;)) od dłuższego czasu produkuje się między innymi w niemieckich mediach. Nie powiem, kibicowałem mu. W końcu to nasz, rodak, Kościuszko!

Niestety ponoć ostatnio okazało się, że to plastik fantastik, a jeden z demaskatorów wypuścił w świat kawałek stylizowany a la Roberto: są laski w samonośnych, bans i bit, tylko oprawa nieco inna: chata sołtysa, polska wieś, a za ajfona robi nastoletnia Nokia. O tym, że gwiazdorem jest koleś a la studenciak z krakowskich Juwenaliów, nie wspomnę.

Mnie tam się podoba. Na lekkiej fazie muza wpada w ucho i pewnie nie raz będę tego lata podrygiwał w tym rytmie ;)

 

02:35, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2



GG:23200496