Przedszkole

czwartek, 13 października 2016

Na Bloksie panuje taki zwyczaj: jeśli przez miesiąc nie pierdolniesz na blogu notki, z automatu zaczynają wyświetlać się reklamy.

Ponieważ teraz zagoniony jestem, dużo pracuję (sezon targowy), itd., etc. i w ogóle, a do tego nie mam weny, ani siły na płodzenie (nowych tekstów oczywiście - co miałem zrobić, od paru lat chodzi na króciutkich nóżkach), zarzucam trzy krótkie historyjki o dzieciach z mojego fejsbunia.

***

Dzisiaj. Taka sytuacja.

Odebrałem dzieciaki z przedszkola dużo wcześniej, niż zwykle - byliśmy z Matim umówieni na kolejna wizytę u logopedy. Po drodze podrzuciliśmy Julkę babci.

Jedziemy. Nagle Mateusz spytał:

- Tatuś Sebuś. Zaśpiewać ci piosenkę, jakiej nauczyła mnie w przedszkolu Ala? - dumny, że młody wykazuje talent wokalny, a do tego jest w stanie szybko wyuczyć się tekstu, powiedziałem:
- Śpiewaj, Mateuszku. Tatuś jest bardzo ciekawy twojej piosenki!
- Mam tę moc, mam tę moc. Siedzę w kiblu całą noc!

Przyznaję, że szczena mi opadła...

***

Hm... Dziatki moje przyniosły dzisiaj z przedszkola nowy zwrot. Przefiltrowany przez dziecięcy "głuchy telefon", przybrał on postać ciągle powtarzanego:

KUPA MAĆ!

Ciekawe, co było pierwowzorem...

***

Dzisiaj rano.

Jula, pomimo tego, że trzy latka kończy w grudniu, ma taki zwyczaj: rankiem i wieczorem z butelki ze smokiem musi wydoić porcję mleka modyfikowanego. Koniecznie w pozycji leżącej, na łóżku.

Dzisiaj bardzo się spieszyłem, więc butlę chciałem wręczyć, gdy była jeszcze nieprzygotowana. Rozległ się krzyk i płacz. Młoda niczym małpka wskoczyła na tapczan, oparła głowę o poduszkę i przykryła kołdrą. Dopiero wtedy władczym gestem wyciągnęła dłoń w moją stronę, mówiąc:

- Teraz możesz dać!

Kwadrans później.

Ubierałem bluzę, jednocześnie opieprzając o coś Młodego. Mati wkurzony na mnie za upomnienie stanął w rozkroku, splótł ręce na piersi i zawołał:

- Już cię nie kocham, ty tatusiu w brzydkiej bluzie!

23:09, koziolek_matolek_1234 , Przedszkole
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2016

Mati nie jest szczególnie przytulacki. Woli brykać, skakać i krzyczeć. Ewentualnie freestajlować o kupie, pupie i sikaniu, jak wielu czterolatków płci chłopczykowatej.

Niedawno jednak coś się zmieniło. Ciocia Sabinka - ulubiona Mateusza ciocia z przedszkola - poinformowała mnie pewnego dnia, że Matuś nader często do niej podbiegał, obejmował i tulił. Jak nigdy. Była mega zdziwiona, bo to do mojego syna raczej niepodobne.

Po powrocie do domu wziąłem młodego na spytki. Bawiąc się w układanie korka samochodów i lokomotyw, zacząłem drążyć temat. Bo a nóż widelec ciocia daje przedszkolakom marihuanen, albo - nie daj Boże - wabi ich na lizaki?

- Mateuszku. Ciocia Sabinka mi dzisiaj mówiła, że nieskończoność razy ją dzisiaj obejmowałeś?
- Tak, Tatuś Sebuś. Przytulałem się cały dzień!
- Mhm... To ładnie. Ale wcześniej nie chciałeś. Czemu akurat dzisiaj?
- Bo Ciocia Sabinka ubrała sukienkę i miała gołe kolanka!

***

Czwartek, godzina ósma z minutami.

Chłodny ranek. Odprowadzam szkraby do przedszkola. Jak co dzień rano wszystkie trzy grupy spotykają się w pokoju na dole. Dopiero na śniadanie Ciocie Przedszkolanki zaopiekują się każdą z nich i zaprowadzą do swoich sal.

Dzisiaj poranny dyżur pełni Ciocia Sabinka, tym razem zamiast sukienki, ubrana w dżinsy. Walcząc z płaczącą Julcią i ubierając jej pantofelki ("Tatuś, ja nie chcę do przedszkola, chcę do babci!"), zagaiłem:

- Pani Sabinko. Widzę, że dzisiaj chyba nie będzie przytulania?
- Co zrobić. Zimno było!

21:50, koziolek_matolek_1234 , Przedszkole
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496