koziołkowe kulinaria

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jutro na śniadanie opierdolę jajecznicę ze smardzami.

Jakim cudem te pyszne (wg Francuzów ustępują jedynie trufli) należące do rodziny workowców (!), przyrumienione na masełku grzyby, znajdą się na mojej patelni, skoro są pod ochroną, spytacie? Otóż smardzami wśród znajomych grzybiarzy nazywane są smardzówki czeskie, pozyskiwane podczas wiosennych wypadów na Słowację.

I właśnie dzisiaj przywiózł nam w darze mały kopczyk ww. grzybków znajomy zbieracz. Jako że pan jest sędzią "grzybiarskim", z pełnym zaufaniem przyjęliśmy ten dar, choć w duchu zastanawiałem się, czy czymś gościowi jednak nie podpadłem.

Czytając później o smardzówce w necie dowiedziałem się, że grzyby te podczas gotowania wydzielają woń spermy (stąd moje "!" przy rodzinie workowców ;)) Gdy poinformowałem o tym chłopaków, Pablo - który cierpi ostatnio z pewnych przyczyn na brak seksu w małżeństwie - rozmarzony rzekł:

- W końcu moja żona przypomni sobie, jak pachnie i smakuje miłość...

SMARDZÓWKA CZESKA

20:50, koziolek_matolek_1234 , koziołkowe kulinaria
Link Komentarze (3) »
środa, 28 marca 2012

Obiecany przez Koziołka kurak. Można w ten sposób przygotować oskórowane i pozbawione kości filety z udźca kurczaka, jak również nóżki, skrzydełka czy inne naszpikowane hormonami i antybiotykami odpady z przemysłowej  produkcji drobiu.

IMHO kończyny ze skórą i gnatem smakują najlepiej, ale moja rodzina i znajomi pokochali właśnie te nędzne wykrawki z kurzych giczołek.

UWAGA! Jak będziecie to to kupować - koniecznie wąchać! Psują się kurewsko szybko - dlatego - jeśli kupujecie na wagę, koniecznie wsadzić nochal w łapę ekspedientki. Jeśli kupujecie paczkowane w markecie, rozpieprzyć paluchem opakowanie zaraz po zapłaceniu - tak, by natychmiast móc reklamować.

No to włala, kak gawarjat Francuzy. Koniec z pogadanką a la TVP za PiSu przed Czterema Pancernymi, czy innym Klosem. Zapodaję przepis:


- 2,5 kilograma oskórowanych, bez kości, filetów z udźca kurczaka (jak chcecie mniejszą porcję, nada podzielić odpowiednio wszystkie podane przeze mnie składniki. Ja robię zawsze tyle, bo jak się zjaramy, włącza się gastrofaza i wszystko znika; a poza tym marketowe nóżki szprycowane są wodą i w cholerę się wytapia i odparowuje)

Marynata:

  • półtorej sety miodu wielokwiatowego,
  • półtorej sety keczapu (daję Kotlin, Pudliszki, Heinza lub Hellmansa),
  • torebkę kamisowej przyprawy Złocisty Kurczak (czy siakoś tak: teraz to chyba Przyprawa Złocista do Kurczaka się zowie),
  • cała "zlewka" kompotu z puchy z ananasem (w sumie nawet dwie trzecie - zawsze po otwarciu puszki co nieco upijam; radzę uważać ze świeżym sokiem z ananasa: ostatnio z braku czasu na dłuższe marynowanie mięsiwa kupiłem owoc, zjechałem na sokowirówce i wlałem do marynaty. Filety po godzinie moczenia tak poddały się zawartym w ananasie enzymom, że prawie rozpadły się w trakcie pieczenia),
  • pięćdziesiątka Pepsi lub Coca Coli (w sumie nie wiem, po kiego to daję; faktem jest, że jak nie dałem, to było gorsze w smaku)
  • łyżeczka 10% octu spirytusowego,
  • łyżeczka Vegety (lub jakiejkolwiek wegetopodobnej przyprawy),


A żeby gówno glanc miało, możecie dodać łyżkę oleju / oliwy i dwieście gram majonezu (pieczyste mniej się wysusza i bardziej błyszczy).

Najlepszy efekt jest, gdy całość po dokładnym wymieszaniu z marynatą zostawicie na 15 - 20 godzin w lodówce. Po wyjęciu z chłodziarki rozłożyć na kratce (a w zasadzie na dwóch, bo się nie zmieści, podkładając pod spód blachę, coby miało gdzie kapać), równocześnie podgrzewając piekarnik do ok. 200 stopni.

Gdy się zagrzeje, wsadzić kratki z mięsiwem, pod spód blachę - okapkę. Piec ok. 40 - 60 minut (zależy od piekarnika, niestety sprawę należy dopracować pod posiadany staf - to samo dotyczy temperatury w zakresie 180 - 220 stopni).

Jak już upieczecie, postawicie na stole wyjęte z pieca kęski, to zapewniam: towarzystwo będzie żarło wam z rąk :)



GG:23200496