wtorek, 27 października 2009

Moja młodsza o osiem lat ulubiona szwagierka we wrześniu broni rozprawę doktorską. Ponieważ zawsze podobały się jej moje posty na grupach a do tego okazało się, że dość często są cytowane, namówiła mnie bym również ja został doktorem.
Niestety ostatnią pracą jaką stworzyłem była magisterka na temat związany z wiertnictwem, a to ni chuja nie pokrywa się z tym, co mam przyjemność tworzyć. Ale postanowiłem zrobić przegląd tego, co - mojego autorstwa - pałęta się po sieci. No i znalazłem parę  wyrwanych z kontekstu cytatów:

- Masz szczęście ty stara kurwo, że w porę opanowałem maszynę, bo bym cię rozpierdolił jak żabę.
- Do tego ta warstwa jest tak kurewsko twarda, że nie ma możliwości zarysować jej czubkiem kuchennego noża.
- Zamysł jest taki, by zrobić zdjęcia takiego bardzo zapuszczonego wzgórka łonowego.
- Pytanie brzmi: czy nasienie trzeba będzie wstawić do lodówki?
- "Nie siedź z nim, bo on jest pojebany jak Louis de Funes".
- Analetto to linia kremów do nawilżania zwieracza odbytu.
- Podszedłem i wrzuciłem gówno pieska do kieszeni jej płaszcza.

No i jak bym się nie przymierzał, doktoratu na UJ nie obronię. Ale może gdzieś indziej znajdzie się chętny który zostałby moim promotorem?

Koziołek

23:57, koziolek_matolek_1234 , się pytam
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 października 2009

Przepraszam za cross-posta, ale chciałem napiętnować NAC - na razie na zapas ;)

A teraz pytam: Jaka jest podstawa prawna  pobierania opłat wg cennika:
http://www.audiovis.nac.gov.pl/files/cennik.pdf

Oczywiście nie bronię im tak zwanego strzyżenia frajerów. Ale co będzie, jak ktoś oleje ww. cennik i powołując się na prawo autorskie użyje materiałów dostępnych na stronie NAC? Z tego co wiem, nasze prawo chroni utwory w okresie "cirkaabałt" 70 lat od daty opublikowania lub śmierci tfurcy. To, że NAC kroi za wykorzystanie jednego zdjęcia w sieci w kwocie 10 zyli od sztuki to jedna sprawa. Inna - dlaczego NAC ma prawo zarządać ode mnie te parę złociszy za zdjęcie Dolka oglądającego "obrazy"  września 1939 roku? Powiedzmy, że autor grzebnął kopytami lat tem siedemdziesiąt z haczykiem - czyli wszelkie prawa poszły się - za przeproszeniem - jebać parę dni temu.

A co będzie, jeśli trzasnę sobie kalendarz z wcześniej wspomnianym zdjęciem
- http://img.audiovis.nac.gov.pl/PIC/PIC_2-10.jpg - nie dzieląc się żadną kasą z Archiwum? A skąd miałem to zdjęcie? Bo niecałe dwa miesiące temu obudziłem się świadom mojej nowej umiejętności: otóż  okazało się, że potrafię się przemieszczać w czasie. Niestety tylko siedemdziesiąt - rocznikowo - lat nazad. Do tego na decyzję miałem pięć minut (tak mi powiedziała sprawczyni całego zamieszania - dobra, naga wróżka leżąca obok mnie z aparatem marki Leica w łapkach). Więc skupiłem myśli i teleportowałem się do mojego dziadka z Wehrmachtu który akurat (-70 lat) najeżdżał Warszawę.

No więc kiedy już te 10000 tysięcy kalendarzy z Hitlerem na rok 2010 opublikuję, nie odprowadzając 100 zł na NAC, to czy Archiwum będzie mnie mogło podać do sądu o naruszenie praw autorskich? Czy to oni będą musieli udowodnić, że "ukradłem" im to zdjęcie, czy ja będę musiał powołać wróżkę na świadka?

Trzecia parafia: czy ustawa o niepropagowaniu symboli hitlerowskich, stalinowskich i podobnego gówna pozwoli komuś dobrać mi się do dupy za opublikowanie takiego kalendarza (zakładając, że wróżka mi się przyśniła, obudziłem się koło starej raszpli - żony któregoś z dyrektorów NAC - trzymającej w grabiach stronę numer dwa oficjalnego cennika)? W końcu skorzystałem z oficjalnych materiałów, płacąc za prawa do emisji, zakupione od jednostki rządowej - defakto ustananawiacza prawa? Czy mają prawo złapać mnie za wszarz za to, że puściłem w eter zakupione wcześniej u nich z prawem do dziesiąciotysięcznej emisji zdjęcie Dolka?

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

21:18, koziolek_matolek_1234 , się pytam
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496