wtorek, 18 września 2012

Dzisiaj był u nas Dżani. Ten Dżani - MOKRE FUTRO. Kiedyś pracowaliśmy w jednej firmie, obecnie jest on moim klientem, a i ja od czasu do czasu coś u niego kupię.

Jakiś czas temu mój kolega był zmuszony zwolnić jednego z pracowników. Zrobił to z ciężkim sercem, bo dobry to człowiek, ale musiał - firma średnio przędzie, a Maciek niestety ostro leciał w chuja. No i ten Maciek po zwolnieniu wyjechał do Norwegii (prawie jak nasz Morfeusz) i w fabryce okien, jako zwykły robol & monter, przytula podobno cirkaabałt dwudziestu kilozyli na miesiąc.

Dżani opowiada:

- [Dżani] Rozmawiałem dzisiaj z Maćkiem. Mówił, że w tej Norwegii jest zajebiście i jeśli noga mi się w biznesie powinie, załatwi mi robotę.
- [Pablo] Robotę? Gdzie, pewnie na budowie?
- [Dżani] E, gdzie tam. Ponoć w tej jego fabryce okien można się przyjąć.
- [Wspólnik] I co, będziesz szyby montował na taśmie? Pan prezes???
- [Dżani] No gdzie tam. Będę mistrzem, albo majstrem!
- [Koziołek] Czyli znowu szefem Maćka?
- [Dżani] Pewnie tak.
- [Koziołek] I na dzień dobry go wypierdolisz... No to długo się chłopak napracował w tej Norwegii...

Tagi: Dziani
21:46, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 września 2012

Zapewne nie każdy wie, co znaczy słowo "pakuły". Zatem zapodam za Wikipedią:

"Pakuły – jeden z półproduktów otrzymywany podczas mechanicznego przerobu słomy lnianej lub konopnej. Są to krótkie włókna o długości poniżej 30 cm będące półproduktem do produkcji przędz zgrzebnych. Włókno gorszej jakości wykorzystuje się jako uszczelniacz (zwłaszcza połączeń gwintowych rur w instalacjach wodnych a także gazowych) lub czyściwo."

Jak się okazuje, jest jeszcze jedna definicja tego słowa, a poznałem ją z ust mojego przyjaciela, Waldiego.

Otóż uczęszczając do Technikum Elektrycznego w Przemyślu miał Waldi kolegę. Pewnego dnia kolega ten dwukrotnie - na jednej lekcji poprosił profesora o pozwolenie wyjścia do kibla. Za pierwszym razem bez żadnego "ale", gdy natomiast poprosił o to drugi raz w ciągu dziesięciu minut, nauczyciel się zbuntował i spytał:

- Franek, ale byłeś już chwilę temu!
- Panie profesorze, muszę iść znowu - pakuły mi się skleiły.
- Pakuły? Co to jest?!
- Panie profesorze. Pakuły to takie kłaki, co rosną koło sraki!

PS. Sprawdzałem w guglach i nic nie wyskoczyło. Przynajmniej nie "urban legend" ;)

23:25, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 września 2012

Kolega nam dzisiaj opowiedział.

Sobotni wieczór, dzieci odstawione do dziadków. Wino, świece, gładka pościel i seksowna bielizna. Jeden gol już strzelony, kumpel z żoną leżą sobie przytuleni na łyżeczkę - on za nią. Po jakimś czasie podniecony ciepłem jej pośladków, z deka otumaniony winem i klimatem alkowy poczuł, że może znów startować w konnych zawodach.

Przyszła mu do głowy rzecz której nigdy nie kosztował i wyszeptał żonie prosto do uszka:

- Kochanie, a może by tak... w pupę?

Na co ona:

- Palec se wsadź w dupę!

Czar prysł - flaga opadła.

Tagi: anal
23:38, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2012

Przypomniało mi się przy okazji nagonki na Dohtóra Szaflika.

Mój ukochany, młodszy o trzy lata brat, miał problemy ze wzrokiem: od urodzenia nosił okularki.

Tak się złożyło, że ktoś ze znajomych naszych rodziców miał dojście do Gierkowej, dzięki czemu na początku lat osiemdziesiątych bracholek dostał się pod opiekuńcze skrzydła (wtedy) doktora Szaflika, ponoć najzdolniejszego ucznia profesor Gierek.

Raz na parę miesięcy mama brała brata pod pachę i zasuwała do Katowic (od '84-go całą rodzinką popierdalaliśmy do stolicy Górnego Śląska zakupioną za dewizy skodą 105S w kolorze "złota ochra". Tam na obecnym placu Bolesława Chrobrego starzy zostawiali mnie w aucie, a sami zasuwali z bratem do szpitala przy Francuskiej, gdzie mieścił się słynny już wtedy na całą Polskę oddział okulistyczny).

Pewnego dnia doktor Szaflik podjął decyzję: CHŁOPCZE! IDZIESZ POD NÓŻ!!! No i mój sześcioletni (? - muszę skonsultować) brat poszedł pod jeden z pierwszych w Bloku laserowych skalpeli.

Aby umilić pobyt z dala od starszego brata, nasza mamusia dała Dominikowi fotografię, na której on, ja i nasz pies - bokser Akiba - siedzimy pod choinką.

Na zdjęciu centralną postacią był rozkraczony piesek którego obecność starsi koledzy ze szpitalnej sali podsumowali słowami:

- O kurwa! Ale ten pies ma jaja!!!"

00:55, koziolek_matolek_1234 , Jak dziś pamiętam
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 września 2012

Pamiętacie mój wpis na temat koleżki od kawki w Barcelonie?

Nawiedziło nas chłopię ostatnio i postanowiło pożalić się na niedomagające (czytaj: generujące zbyt wysoką temperaturę wody użytkowej) ogrzewanie w swoim nowo wybudowanym domu. Przy okazji dostało się też żonie:

- Kurwa, muszę coś z tym zrobić. Straszny ukrop się leje z kranu. A mojej w to graj, bo lubi wrzątek.
- Znaczy, że co. Herbatę parzy?
- Eee, aż tak źle to nie jest. Tylko jak nalewa wodę do wanny to taką gorącą, że jak teraz do niej wchodzi, to dwie minuty się zanurza i strasznie się przy tym krzywi.
- No i co? Skoro lubi, to chyba jej sprawa?
- No dobra. Ale wiecie, Zocha kąpie się dobrą godzinę.
- I?...
- ...i jak w końcu po godzinie się umyje, ogoli nogi, cipkę i wyjdzie z łazienki, to woda jest jeszcze tak gorąca, że muszę sobie dopuszczać zimnej...

22:24, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (2) »



GG:23200496