piątek, 25 września 2009

Przepraszam za płacze, ale muszę napiętnować niekompatybilność CRM Berberis Minima z 64-bitowym systemem operacyjnym Vista.

W weekendy dorabiam sobie dorywczo, szefując małemu burdelikowi. Same atrakcyjne, miłe, inteligentne dziewczyny, obeznane z nowoczesną technologią studentki krakowskich uczelni.

Ponieważ pomiędzy klientami mają sporo wolnego czasu, dyrektor naczelny kazał zainstalować na kompach w ich pokojach fajne (czytaj: wymagające) gry. Żeby laski nie traciły czasu przez długie ładowanie gier, desktopy mają po 8 giga ramu - stąd Visty 64.

Wszystkie dziwki prowadzą bazę klientów - numery telefonów, przybliżony wiek, jakie fiki-miki lubią robić i jakie napiwki zostawiają. Wprowadziliśmy to - za moją namową - jakiś rok temu. Niestety, prowadzenie kartoteki w "kalku" (szef czuje awersję do Microsoftu - akceptuje wyłącznie ich systemy operacyjne) wraz z wzrastającą liczbą klientów okazało się dość kłopotliwe. Panie często się myliły. Zaniedbywały dobrych klientów, a zbyt dużo czasu poświęcały "chudeuszom".

Ponieważ dyrcio to dość nerwowy człowiek któremu pozostały skłonności z czasów, jak chodował trzódkę na trasie kieleckiej, zlecił mi wdrożenie w naszej firmie systemu CRM - z naciskiem na "darmowy" ;)

Google zasugerował mi wspomniany na początku Berberis. Niestety po zmęczeniu dokumentacji zorientowałem się, że CRM zadziała wyłącznie na 32-bitowcach. Jednak jedna z dziewcząt - Mariola - podsunęła myśl, by program ściągnąć i odpalić na naszej standardowej konfiguracji. No i wszystko było ok, niestety do momentu, gdy program trzeba było zamknąć. Wtedy nastąpił zwis i wszystkie dane poszły się jebać :(

I w związku z tym mam pytanie: jakim ceeremem się zainteresować? Czy Sugarforce CRM Open Source nadaje się do testów? Chciałbym, żeby teraz wszystko było tip-top. Obawiam się, że mojemu szefowi mogą puścić nerwy. Nie chciał bym tego - dziewczyny są dla mnie nad wyraz miłe.

Pozdrawiam,

Koziołek

środa, 02 września 2009

Przepraszam za cross-posta, ale muszę napiętnować "hierarchię" w seminarium.

Otóż mój przyrodni brat jest klerykiem w jednym z seminariów południowej Polski. Niestety jakiś czas temu trafiła mu się tzw. chwila słabości - zbłądził, a owocem tego jest dziewczę w (ósmym obecnie miesiącu) ciąży.
Ponieważ bardzo zależy mu na uzyskaniu święceń, wyklucza wystąpienie z seminarium i ożenek z tą kobietą. Rozwiązaniem byłyby alimenty, ale w domu się nie przelewa (oprócz niego, mam jedenaścioro przyrodniego rodzeństwa które postawiło wszystko na jedną kartę i pragnie mieć księdza w rodzinie).

Dlatego też Daniel - student drugiego roku - zwrócił się o pomoc do starszych kolegów. Niestety spotkał się z - delikatnie mówiąc - chłodnym przyjęciem. Uświadomiono mu bowiem, że wypłaty z Seminaryjnego Funduszu Alimentacyjnego należą się wyłącznie wpadkowiczom na rok przed "zrobieniem" prezbiteratu.

No i w związku z tym mam pytanie: do jakiej instancji brat może się odwoływać? Jego zdaniem jest to dyskryminacja, a google mu nic nie powie - w seminarium nie mają dostępu do sieci, a braciszek ma ścisły szlaban na wyjścia, odkąd "pochwalił się" innym klerykom.

Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam,

Koziołek



GG:23200496