poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Moja Ukochana Szwagierka ma firmę geodezyjną. Ponieważ ostatnio podłapała grubsze zlecenie (wektoryzacja map geodezyjnych i wprowadzanie do komputera tak zwanych operatów - co by to wszystko nie znaczyło), poprosiła moją żonę o pomoc przy jego realizacji - czytaj: wklepywanie danych.

Sprawa jest dość pilna, a ja jestem bardziej biegły, jeśli chodzi o napierdalanie w klawiaturę, więc uzgodniliśmy podział: Moje Kochanie zajmuje się dziećmi, ja wpisuję operaty. Robię to wieczorami, ewentualnie w weekendy wyprowadzam się na pół soboty / niedzieli do szwagierki.

Idzie mi to w miarę sprawnie, jeśli nie liczyć pojedynczych "zonków", jak dzisiaj. Otóż siedząc nad laptopem należącym do szwagierki, bardzo się zapomniałem. Wszystko szło mi tak ładnie, że umknęła mi drobna, aczkolwiek ważna, rzecz. Zabyłem otóż, by robić CTRL+S. Po trzech godzinach siedzenia nad laptopem bez zapisywania pracy zebrało mi się na kichanie. No i sobie kichnąłem. Nieszczęśliwie oplułem monitor.

Mały pikuś: bierzemy szmatkę i ścieramy smarki z ekranu. Duży pikuś pojawia się wtedy, gdy przypominamy sobie, że ekran lapka jest ekranem dotykowym, a my właśnie dosłownie wyczyściliśmy sobie trzy godziny pracy...

21:59, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 sierpnia 2015

W upalny czas mamy z Moim Kochaniem taki zwyczaj: gdy tylko położymy dziateczki spać (koło dwudziestej trzydzieści), rwiemy w prawe łapki butelki z zimnym piwem (ja - coś gorzkiego, żona - siakieś cytrynowe siuśki), w lewe łapki szklanki i wypełzamy na balkon. Tam rozsiadamy się w wiklinowych krzesłach, gadamy i obserwujemy toczące się piętro niżej i po drugiej stronie uliczki, życie.

Tak się złożyło, że dzisiaj, po godzinnym posiedzeniu, wyszedłem na chwilę, co by przygotować sobie spanie w drugim pokoju, bo młodej idą kolejne ząbki. Jest płaczliwa i ma lekki sen. Dlatego też nie śpi w łóżeczku, tylko z jednym z nas. Drugie na noc wymeldowuje się na kanapę obok łóżeczka Matusia, w "dziecinnym".

Załatwiłem, co trzeba. Znaczy, pościągałem zabawki, rozłożyłem poduszkę i koc. Po czym wróciłem na balkon. Tam zastałem moją żonę, z wzrokiem wbitym w blok na przeciwko. Z przejęciem zaczęła mi opowiadać:

- Sebciu, Cygan przyszedł do kuchni (Cygan mieszka na drugim piętrze, z dwoma synami i dochodzącą z mieszkania dwie kondygnacje niżej, młodą kochanką " z Gadziów")
- No?
- Otworzył lodówkę!
- No i?
- I wyżarł szynkę z paczki!!!
- No i skąd wiesz, Kiciu, że szynkę, a nie żółty ser???
- A może i ser?

I tak sobie gaworzymy na balkonie, przy piwku, w upalne dni...

23:42, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (2) »
środa, 19 sierpnia 2015

Miałem dzisiaj dziwny sen. Na tyle pokręcony, że postanowiłem o nim wspomnieć, zadając przy okazji pytanie, czy powinienem opowiedzieć o nim żonie?

Śniło mi się mianowicie, że w towarzystwie kilku moich przyjaciół, kolegów i znajomych udałem się do lupanaru. Pracujące tam panie przywitały nas w progu tego przybytku rozpusty, zaopiekowały się nami i obiecały spełnić wszystkie - nawet najbardziej wyuzdane - zachcianki.

Tak się złożyło, że ja poprosiłem o... Nie, nie o bzykanko! Otóż zażyczyłem sobie, by jedna z dyżurujących tam pań wycałowała mnie po dupie.

Żądza została zaspokojona, wyszedłem usatysfakcjonowany. Pech niestety sprawił, że pani była wulgarnie umalowana i na moich pośladkach wykwitły dziesiątki szminkowych pieczęci.

W moim śnie ściąłem się dopiero rano, w obawie przed żoną postanowiłem czym prędzej pobiec do łazienki i zasiąść na bidecie (którego w realu nie posiadam). Tutaj zaczęły się kolejne schody, bo wody zabrakło.

Na szczęście się obudziłem...

01:58, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 13 sierpnia 2015

Taki spust ma nasz Pablo. Wprawdzie wody źródlanej, ale i tak robi wrażenie :)

23:18, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 sierpnia 2015

Mój nowy blat - marzenie każdego flejtucha. On nawet wypucowany wygląda jak usyfiony i porżnięty nożem. I nie był, kuźwa, tani. Ale tak wybrało Moje Kochanie, a ja będę mógł więcej odpoczywać:
- Kotku, umyłeś blat? Bo wygląda jak brudny!
- Kierowniczko. Ja tu cały czas myję. Kuchnia jest - to musi być brudny - parafrazując dialog z Misia.

A zdjęcie chwilowo tylko na moim fejsie - zalałem klawiaturę desktopa i nową notkę skrobnąłem z telefonu.

23:29, koziolek_matolek_1234 , się chwalę
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 sierpnia 2015

Jaki dzień święty, spytacie? Ano taki, że Pan Bóg zadął w dudy. Znaczy się... eee... w Dudę. Andrzeja. Oglądając migawki w njusach wydawało się, że to sam Jezus wcielił się w Chrystusa Narodów, Andrzeja Dudę, vel. Prezydent. Przynajmniej tak wyglądało, gdy pokazano pielgrzymów podających dzieci do ucałowania.

Postanowiłem zatem dzień święty uczcić aż dwiema scenkami z mojego dzisiejszego żywota.

 

Flesz łan.

Ponieważ Julcia dawała w nocy czadu, Moje Kochanie przepędziła mnie na kanapę do pokoju Młodego. Tam, opatulony w liche kocyki, dotrwałem do rana. Siódma rano pobudka. Okazało się, że Mati zwalił kupę w "majtki podróżnika" (pieluchomajtki Pampersa, które zakładamy synkowi na noc, bo niestety nie kontroluje jeszcze we śnie czynności fizjologicznych. "Majtki podróżnika" - bo na wszelki wypadek zakładamy je synkowi podczas dłuższych wyjazdów - ciężko zastopować auto na autostradzie na hasło "tata, siu siu!"). Żona:

- Matusiu, a dlaczego nie obudziłeś tatusia, jak ci się kupkę chciało? - Młody, gestykulując:
- Ja mówiłem - tatuś spał. I robił chrrrrrrr, chrrrrrr [odgłos naśladujący chrapanie]. Aż mnie ała tu! [Rączki do góry, zatkał paluszkami uszy.] 

 

Flesz tu.

Odwiedził nas dzisiaj kolega z zaprzyjaźnionej firmy reklamowej. Przywiózł cosik do zalaminowania.

Gdy Pablo zajmował się zleceniem, ucięliśmy sobie pogawędkę na temat studenckich wspomnień. W pewnym momencie kumpel wyszedł poza zakres studiów i rzekł:

- A wiecie, że w '84 zagrałem w filmie? 1200 wziąłem za dzień na planie!
- Co ty - rzekł Pablo - poważnie?
- Poważnie. Z Szapołowską grałem. Film nazywał się "W starym dworku czyli niepodległość trójkątów". Uczęszczałem wtedy do kółka teatralnego - przyznam, że nam z Pablem szczęki trochę opadły. Toć wśród nas był znamienity aktor.

Spytałem:
- A jaką grałeś rolę?
- Jak to, kurwa, jaką?! Wieśniaka!!! 

23:01, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496