sobota, 30 sierpnia 2014

W piątek miałem odwiedziny. Nawiedził mnie klient. Gość spokojny, grzeczny, taki trochę "przepraszam, że żyję". Zamówił dotąd dwa banerki, siakieś naklejki i magnesy na auto. Bez szaleństw.

Ze zbolałą miną stanął w drzwiach, przywitał się i spytał:

- Czy ma pan może ten projekt,  który robiliśmy ostatnio na banerze?
- Ten z wielkim rekinem? [mają w logo groźnego szarka, taki rysunek rekina z wyszczerzonymi zębami, którego czasami wykorzystują poza logotypem]
- Tak, ten, właśnie ten. Potrzebuję wydrukować naklejkę z rekinem i wkleić na banerze.
- Nie ma problemu. A co się stało, panie Krzyśku?
- Wie pan... Znowu ta konkurencja... [poprzednio zerwali im jeden baner, gość twierdzi, że to konkurenci z branży, z którymi sąsiadują przez miedzę]
- Co zrobili? Zamalowali? Pocięli nożem?!
- Gorzej! - pan Krzysiu rozejrzał się i konfidencjonalnie pochylił ku mojej głowie - Dorysowali rekinowi CHUJA Z JAJAMI!

23:01, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 sierpnia 2014

Dzisiaj odwiedziła nas Monika.

Monia ma szesnastoletnią córkę, wokół której krążą ostatnio absztyfikanci, jak napalone kundle wokół domu pudelki w cieczce. Zosia - bo tak roboczo nazwijmy sobie dziewczę - prowadzi się ostatnio z chłopcem, którego ochrzciliśmy Zięciem. Zięć chadza z nią za rączkę, czasem obejmie, pełna kultura. Mąż Moniki trzyma w zanadrzu śrutówkę (coby się młody za bardzo nie spoufalił), a sama Monika bacznie obserwuje zaloty.

Jakże się zatem zdziwiliśmy, gdy okazało się, że Zięć w ostatni weekend pojechał z całą rodziną na daczę. Mamusia opowiedziała nam o tym w licznym towarzystwie, wspominając, że puszczała dziewczynę na wielogodzinne, rowerowe wycieczki, tylko z chłopakiem.

Jedna klientka, obecna podczas rozmowy, a nie znająca sprawy, rzekła:

- Ależ ma pani grzeczną córkę. Sama, z chłopakiem... Musi jej pani naprawdę ufać! - na co Monia:

- E tam, bez przesady. Po prostu Zocha miała w weekend ciotkę.

21:26, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Wybieram się jutro do dietetyka.

Poguglowałem co nieco, żeby znaleźć tego najwygodniejszego dla siebie. Namierzyłem. Odpaliłem telefon i gadam:

- Dzień dobry, Koziołek z tej strony. Chciałbym się do państwa umówić na wizytę.
- Ależ oczywiście, zapraszamy. Czy termin takitoataki panu odpowiada?
- Jak najbardziej. Zatem będę.
- Proszę jeszcze pamiętać, że będzie badanie na bosaka.
- [?!] Znaczy, żebym zacerował skarpetki i zmył lakier z paznokci?
- [śmiech] Na przykład. Może też pan umyć nogi.

Nie pogniewałem się. Z opowiadań znajomych lekarzy znam poziom higieny w narodzie...

EDIT:

Właśnie przyszło mi do głowy. Zaskoczę panią - a co - i pierdyknę sobie wcześniej pedicure!

21:20, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 sierpnia 2014

Dawno, dawno temu, gdy byłem jeszcze nastoletnim onanistą, w domu, w którym mieszkałem, żyła sobie babeczka. Po trzydziestce, chyba rozwódka, wychowywała kilkuletniego syna.

Jak wiadomo, każdy ma swoje potrzeby - nawet ksiądz. Nasza bohaterka miała je tym bardziej i często witali w jej progach kochankowie. Nie kryła się z tym jakoś bardzo. A nawet twierdziła wszem i wobec, że kobieta jest jak rosół, a mężczyzna jest jak pieprz - pierwsze wymaga drugiego, by był smak.

Stąd, gdy tylko któreś z moich rodziców przyuważyło gościa, informowało drugie tajemniczym hasłem:

"Pieprz pieprzy rosół!"

21:07, koziolek_matolek_1234 , Jak dziś pamiętam
Link Komentarze (2) »
wtorek, 05 sierpnia 2014

Kiedy pierwszego czerwca 2009 roku po raz enty strollowałem grupę dyskusyjną PL.PREGIERZ jakimś krzywym tekstem (był to SEMINARYJNY FUNDUSZ ALIMENTACYJNY), nad burzę braw & bluzgów przedarł się do mych uszów głos Michała Gancarskiego:

"Od bloga niech chociaż by zacznie :-) Bo inaczej to będzie strasznie niszowe i tylko usnetowicze kupią. Ale na przepraszamzacrossposta.blox.pl to bym wchodził :-) "

I w ten sposób narodził się koziołkowy blog - nie chwaląc się ;) przypomnę, że trzykrotnie znalazłem się na głównej stronie portalu Gazety, raz na głównej Joe Monster (i dobrych kilka razy na głównej Szybkich Linków). Ze dwa razy przewinąłem licznik na Wykopie, a cytował mnie na swoim blogu sam GÓRÓ, czyli Korwin "Wmordę" Mikke.

Zacząłem wpisem z dnia trzydziestego lipca 2009, o ANALETTO - kremach dla gejów, uhonorowanych godłem promocyjnym Teraz Polska.

Dla tych, którzy nie czytają mnie od początku i nie wiedzą tym samym, jak to się zaczęło, postanowiłem przygotować małe The Best of Koziołek, w postaci dziesięciu linków do co lepszych wpisów z początku mojej skromnej działalności. Wszystkie wpisy otwierają się w nowych oknach.

Madam, mesje, zapraszam do czytania!


...i na koniec ŻYŁKA NA PENISIE - historia w 100% zmyślona, w którą - by na całego chełpić się swoim szlacheckim pochodzeniem - wplątałem  Moje Kochanie.

 

23:19, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 sierpnia 2014

Żona Pabla wzbudziła ostatnio spory popłoch.

Otóż wybrali się oni na wizytę do znajomych. Razem na posiadówce jakieś dziesięć osób, szczelnie wypełniony pokój w mieszkaniu w bloku.

Niestety współlokatorami były też komary, a żona Pabla dość mocno reaguje na ukąszenia. Zatem gospodyni zaproponowała, by ta udała się do przedpokoju i z szafki wzięła preparat odstraszający komary i się nim dokładnie spryskała.

Pablowa tak też zrobiła. Wróciła po chwili do pokoju z puszką aerozolu w ręce i otoczona obfitą mgłą o chemicznym zapachu. "Kopciło" się jej nawet z głowy, bo spryskała włosy.

Był niestety mały zonk. Otóż nie wczytała się w etykietę i zamiast odstraszacza, spryskała się od stóp do głowy muchozolem.

Towarzystwo spierdoliło z mieszkania w podskokach - na czas wietrzenia impreza przeniosła się na balkon, a nieszczęsna ofiara trutki na muchy poszła pod prysznic i do domu wróciła w pożyczonych, za dużych o dwa rozmiary, ciuchach.

20:37, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (3) »



GG:23200496