czwartek, 25 czerwca 2015

Znajomy opowiadał.

Wybrał się z żoną i kilkunastoletnim synem z zespołem Downa do marketu. Po zrobieniu zakupów, z wózkiem skierowali się do kas i stanęli w kolejce.
W pewnym momencie młody wyciągnął rękę w kierunku stojącej przed nimi paniusi i krzyknął:

- Kurew! Tatul, kurew!!! - znajomek zdębiał, ale po chwili donośnie - tak żeby cała kolejka słyszała, powiedział:
- Tak, synku, Król Lew. Jak wrócimy do domu, to sobie obejrzysz.

Za czerwoną jak burak panią stał ekspozytor z filmami dla dzieci.

21:38, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 czerwca 2015

W piątek nastąpił wielki dzień - Zakończenie Roku połączone z Dniem Mamy i Taty w przedszkolu mojego młodego.

Były śpiewy (w tym po angielsku - jak na trzylatka, który nawet po polsku mówi ledwo zrozumiale, Mati się starał ;)) i tańce.

Gdy już Maluszki zakończyły swój występ, grzecznie usiadły z boku, oddając scenę we władanie Średniakom. Mój Mateusz usiadł obok ubranej w krótką sukienkę cioci.

Sukienka jak sukienka, ale bardzo młodego zainteresowała. Do tego stopnia, że w pewnym momencie złapał za dół i próbował podnieść w górę. Ciocia speszyła się i zawołała:

- Mati, co ty robisz? - na co trzyletni swawolnik:
- Ciocia. Majtki?

21:42, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 czerwca 2015

Ostatnio podczas śniadania rozmowa zeszła na różnego rodzaju ksywki. Ogólnie chodziło o to, że wspólnik i ja wołani byliśmy od nazwiska, a na Pabla dawno, dawno temu mówili Wodzu - prawdopodobnie z powodu długich włosów i posępnego, indiańskiego oblicza.

Gdy już rozkminiliśmy, co komu z nas przylepiło się po imieniu, wspólnik rzekł:

- A ja znałem kiedyś laskę, na którą mówili Świńskie Ryjki! Zgadnijcie dlaczego? - Pablo: - Była gruba?
- Nie. Zgrabna i z ładną buzią.
- Ciamkała przy jedzeniu? - spytałem.
- Pudło! - rzekł Adam - tak mi ją zaanonsował Artek F., gdy pierwszy raz ujrzałem ją w knajpie. Ale powiedział, że sam muszę ją rozpracować.

No i mój wspólnik, który za młodu był kat na baby, zabrał się do rzeczy. Tym chętniej, że Arturo poinformował go, że dziewczyna nie należy do zbyt opornych, a by dowiedzieć się, o co kaman, należy obrać ją z łupiny.

I gdy w końcu zwabił ją do alkowy i rozebrał, zrozumiał: dziewczyna miała piersi o kształcie wspomnianych świńskich ryjków.

- I nie pobzykałem - po prostu zacząłem się śmiać.

23:50, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 czerwca 2015

Dzisiaj.

Młody siedzi na kanapie i gmyra w kroku - aż mu bryknął ptaszek. Moje Kochanie:

- Mateuszku, ale nie bawimy się siusiaczkiem. To nieładnie.
- ...
- Mateniu. Czy widziałeś, żeby ktoś bawił się siusiakiem?
- Tak.
- Kto?!
- Tatuś i mamusia.

23:04, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 czerwca 2015

Dzisiaj usłyszeliśmy pewną historię.

Otóż jeden z naszych klientów mieszkał swego czasu w Nowej Hucie. Wynajmował tam mieszkanie - razem z żoną i malutką córeczką. Przez ścianę sąsiadował z najmowanym mieszkaniem pewnego gościa - facet zajmował się obsługą promocji - "organizował" hostessy.

Nie wiadomo, czy miał długiego zaganiacza, czy też za afrodyzjak robiła "władza". W każdym razie, choć parszywej był urody, przez jego mieszkanie przetaczały się tabuny lasek. I nie rozmawiali bynajmniej o pracy. Przez cienkie ściany doskonale było słychać odgłosy bzykania.

Pewnego dnia zawitała tam jego narzeczona. Jako że akurat adonis się nieco spóźniał, a trafiła na korytarzu na żonę naszego klienta, ta zaprosiła ją, by poczekała u nich. I tu mleko się wylało.

W trakcie rozmowy gwiazda spytała czarnowłosą narzeczoną: 

- A ty miałaś kiedyś blond włosy? - ta zdziwiona:
- Nie. Jestem naturalną brunetką - na co tamta wykazała się antyrefleksem i rzekła:
- To wtedy to nie byłaś ty?!

Gościówkę jakby ktoś dźgnął szpikulcem w zadek. Wybyła z mieszkania mówiąc, że poczeka na narzeczonego na korytarzu. A na drugi dzień wyprowadziła swoje rzeczy w trzech sporych walizkach...

Historia zakończyła się po niecałym miesiącu wraz z wyprowadzką pana od promocji wezwaniem przez żonę znajomego ślusarza. Trzeba było rozwiercić zalane klejem cyjanoakrylowym zamki.

21:52, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496