niedziela, 24 czerwca 2012

Piętno dla pogaduszek z BOKiem, który to razgawar z okolic Brna kosztował mnie jakieś 80 zł. Drugie piętno dla niezalogowania się telefonu do polskiej sieci po przekroczeniu granicy w drodze powrotnej: żona omal nie zeszła na serce, gdy przez kilka godzin dzwoniąc do mnie słyszała wyłącznie czeskie komunikaty.

Musiałem w czwartek coś szybko dostarczyć klientowi do Wiednia. Ponieważ korzystam z nokiowej nawigacji w Lumii 800, z samego rana odpaliłem dzienny pakiet 10 MB danych w roamingu i via Chałupki pognałem do byłej stolicy CK monarchii.

Kawałek drogi przed Brnem nawigacja zwariowała - fon pokazywał wyłącznie prędkość i pozycję, na tle szarych plam. W pierwszym momencie pomyślałem, że się przegrzał, ale gdy po usunięciu kondona, przestudzeniu w strumieniu powietrza z klimatyzacji i restarcie działo się to samo, zadzwoniłem do BOK.

Dopiero trzecia dwudziestominetowa rozmowa (pierwsze dwie: "ależ mamy pana w systemie, wszystko powinno działać") skutkowała włączeniem dostępu do sieci. Do tego okazało się, że to, co pani dyktowała mi krok po kroku dla Lumi 800, ni chuja nie pokrywało się z opcjami wyświetlanymi na ekranie. Skończyło się tym, że musiałem przedyktować całą listę ustawień, nim konsultantka "odnalazła" wajchę którą powinienem przestawić :-/

Na moje pytanie, dlaczego to tak długo trwało, dziewczę stwierdziło: "Bo ja mam wprawdzie dokumentację dla WP, ale od innego telefonu".

Nóż się w kieszeni otwiera.

Ale chociaż widoki były piękne :)

00:19, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 czerwca 2012

Dzisiaj znów mieliśmy nalot fryzjera. Tego fryzjera.

Gość - stary świntuch - zaczął opowiadać, jak to swego czasu przyszedł do jego zakładu kark ze swoją blachareczką i kazał wytatuować (było też tam wtedy studio) kwiatka na cipce. Specjalizował się w tym taki jeden uzdolniony pracownik który dodatkowo w takich sytuacjach - niby to przypadkiem - stymulował palcem ręki z maszynką łechtaczki swoich klientek. Tak przynajmniej twierdził nasz gość.

Ale o co kaman. Otóż rozmowa prawem natury zeszła z wytatuowanych wzgórków na wzgórki depilowane. I do dyskusji włączył się obecny akurat drugi klient:

[Fryzjer] - Bo wiecie panowie, zastanawiam się, czy nie uruchomić karczowania bikini...
[Klient] - O! To dobry pomysł!!! Przyślę do pana swoją żonę, bo się strasznie zapuściła.
[Fryzjer]- ...ale chyba zrezygnuję, bo ponoć zarośnięte łona wracają do łask.
[Klient] - Eeee... To co ja zrobię z moją włochatą cipką?
[Fryzjer] - Panie, powinieneś być pan dumny, że mieszkasz z trendsetterką!

18:14, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 czerwca 2012

He he. Potężna jest moc głównej strony (nawet tej od szybkich linków) JoeMonstera: dzięki niej Koziołek wskoczył na I miejsce najchętniej odwiedzanych blogów ubiegłego tygodnia w kategorii Pamiętnik Osobisty.

Z drugiej strony to tyle co nic, bo to tylko 63 miejsce bloxowego Top 1000. Ale choć przez chwilę poczułem się jak Morfeusz :)

To tak dla odnotowania w kronikach ;)

NUMERO UNO

20:52, koziolek_matolek_1234 , się chwalę
Link Komentarze (2) »
niedziela, 10 czerwca 2012

Ostro :)

Chorwaci okupują poznański rynek. Policja aresztuje jednego z nich, po czym zaczyna się zadyma w trakcie której kibice odbijają zioma.

Materiał podłej jakości, ale polecam.

 

Edytowałem 13 czerwca 2012

Gość który wrzucił film na YT chyba się wystraszył i go zdjął, dlatego podpinam link do ww. filmu na sadistic.pl:

http://www.sadistic.pl/chorwaci-vs-psiarnia-vt120868.htm

Moją ulubioną - i dostępną bez kartek w mrocznych czasach środkowego Jaruzelskiego wędliną były końskie kabanosy. Więc gdy dziesięć lat później, żakiem będąc, wytropiłem je pewnego pięknego dnia w sklepie na krakowskim Miasteczku Studenckim, natychmiast zaopatrzyłem się w kilogram kiełbasek. Specjalnie pod kątem wieczornego spotkania z przyjacielem (tym na którego weselu jego własny szef chciał wybzykać mi żonę), na którym to spocie wziewnie konsumowane miały być konopie indyjskie.

Po skopceniu drugiej lufki włączyła się nam tzw. gastrofaza i sięgnąłem do lodówki. Wyjąłem naręcze owiniętych w szary papier kabanosów, rozpakowałem i poczęstowałem Łysego:

- Łysek, szamaj. Dzisiaj kupiłem - kumpel spojrzał podejrzliwie:
- A co to jest? Kabanosy? Czemu takie ciemne?!
- Bo to są końskie kabanosy. Pycha! - na co Waldek z obrzydzeniem na twarzy obrócił się do mnie tyłem i rzekł - z wyrzutem w głosie:
- Kurwa. Jak mogłeś to zrobić. Kiełbasa z konia? To tak, jakbyś jadł przyjaciela...

01:43, koziolek_matolek_1234 , Jak dziś pamiętam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 czerwca 2012

Czuje chłopak swoją drużynę!

SBORNA

Tagi: sborna
00:23, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 czerwca 2012

Pochwaliłem się ostatnio kumplowi blogiem mojego synonimka. Ten spojrzał, przeczytał parę wpisów i rzekł ironicznie:

- Aha. Czyli pierwsze bzykanko i grubszy wątek miłosny za jakieś dwadzieścia lat. Myślisz, że ktoś tego dożyje?!

Hm. Coś w tym jest ;)

14:43, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496