piątek, 24 kwietnia 2015

Zapewne kojarzycie ostatnio wysyp maili z załącznikiem zip (a w nim przeważnie siedzi sobie spakowany pliczek z rozszerzeniem exe)? Różne są "legendy", dołączane przez wiruso - spamerów, a mające zachęcić do otwarcia gówna na naszym komputerze.

Dzisiaj natomiast szczerze ubawiła mnie jedna z takich wiadomości - pod tytułem "Prośba o sprawdzenie umowy" - jej tekst:

"Nie zjebałem tylko twardą rozmowę narzuciłem. Musisz, kiedyś przyjechać na budowę to zobaczysz jak rozmawiają ze sobą chłopy.
Ja nie chcę od Ciebie „za free” tej umowy. Wystawisz mi normalnie fakturę za usługę. To jest dla mnie oczywiste?
W następnym mailu odniosę się do umowy.
Na czerwono zaznaczyłem to do czego nie mam pewności "

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kupa jest chyba bardzo ciepła, bo zaktualizowany Norton 360 nie wykrył zagrożenia...

10:08, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Komentarze (5) »
niedziela, 19 kwietnia 2015

Przyznam szczerze, że nie wiem.

Gdyby nie miał go mój młody - było nie było, malutki mężczyzna - Moje Kochanie nie zadzwoniło by dzisiaj do mnie do roboty (musiałem "przy niedzieli" wyrwać się na parogodzinną fuszkę):

- Kochanie, Mateusz dłubie w nosie.
- I to jest tak ważne, że odrywasz mnie od roboty? Powiedz mu, że nie wolno.
- Powiedziałam.
- No i w porządku.
- Nie jest w porządku. Powiedział, że tatuś też dłubie...

Co za wstrętny kłamczuch. Przecież zawsze obracałem się do niego plecami...

22:44, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 kwietnia 2015

Jakiś czas temu nazad, siedmioletni syn wspólnika, przeglądając pudełko - Rodzinne Archiwum Zdjęć, znalazł fotkie swej mamusi, sprzed dwóch porodów. Wziął ją do ręki, spojrzał i pobiegł "zapunktować", wołając:

- Mamo, mamo! Ty kiedyś byłaś nawet ładna!!!

Zresztą nic to. Swego czasu młody, przetrząsając pudełko tatusia, znalazł zdjęcie jednej z ekskochanic. Jako że pani była ładna, wystawił zdjęcie na kominku, tam, gdzie trzymają rodzinne...

Mamusia nie była szczęśliwa.

21:22, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 kwietnia 2015

Dzisiaj mój młody "przyssał się" do lecącego w telewizji odcinka Cejrowskiego. Nie pierwszy raz, do tego lubi, jak mu czytam, więc dodałem dwa do dwóch (wyszło siedem) i postanowiłem zapodać mu na trzecie urodziny komplet przygód Tomka Wilmowskiego.

Nie jestem do końca pewny, czy czytanie trzylatkowi aż tak ciężkiej literatury zabangla. Mam nadzieję, że tak, jak nie teraz, to oby za dwa lata. W każdym razie łudzę się, że w tych kurewsko ciężkich, obrazkowych czasach wychowam kogoś, kogo słowo pisane nie będzie odrzucać.

Dla mnie przygoda z Tomkiem Wilmowskim rozpoczęła się w pierwszej klasie podstawówki. Wtedy też zaczęła się Moja Druga Wielka Miłość - Sally Allan.

Romans zakończył się z hukiem, gdy bibliotekarka ze szkolnej biblioteki wytargała mnie za uszy gdy odkryła, że jako nieszczęśliwie zakochany pierwszoklasista wydarłem z egzemplarza "Tomka w krainie kangurów" wszystkie strony, na których była Sally...

Dla niewiernych Tomaszów: czytałem i pisałem już jako czterolatek. Wtedy właśnie powstał mój pierwszy, pisany kredką na kartce w kratkę, tekst pod tytułem "Napad na bank". Zacytuję cały:

" Dżony. Co wolisz mieć. Milion dolarów, czy dwa miliony dolarów."

Jako że młody fizycznie jest moim klonem, liczę na to, że pójdzie w moje ślady przynajmniej tą lepszą ścieżką ;)

A na deser: Sally Allan z Dingo.

00:07, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (3) »
niedziela, 05 kwietnia 2015

Dawno, dawno temu, na początku epidemii AIDS (młode lata osiemdziesiąte), obejrzeliśmy z bratem jeden z odcinków Kliniki Zdrowego Człowieka. Był wtedy taki program, prowadzony przez siakiegoś doktora - gościa w średnim wieku, w brylach a la  Suzin. Odcinek ten traktował o narkomanach i bzykaniu - głównych źródłach hifa.

Ja miałem osiem lat, więc co nieco do mnie dotarło. Na tyle, by parsknąć śmiechem, gdy mój ukochany, pięcioletni braciszek przywitał powracającą do domu mamę, gromkim:

- Cześć prezerwatywa!

20:53, koziolek_matolek_1234 , Jak dziś pamiętam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 kwietnia 2015

Tak się złożyło, że dzisiaj - przed odebraniem młodego z przedszkola - pognałem autkiem przez śnieżną zamieć do pobliskiej biedry. Moje Kochanie kazało mi kupić pęto Podwawelskiej, niezbędnej po przysmażeniu do zajebiaszczego żurku jej autorstwa.

Porwałem wózek. Zaliczywszy stoisko owocowo - warzywne (winogrona dla młodego & cebula dla starego), zahaczyłem wędliny i garmażerkę ("Ale ja dałem Podwawelską!"), następnie skręciłem w alejkę z sokami (pomidorowy, pijam razem z Mateuszem). Tam niestety musiałem gwałtownie zwolnić: na środku rozwalił się pan jeszcze szerszy "w piętach" ode mnie, którego chciała wyminąć wózkiem pewna pani.

Ponieważ poszedłem z nią na czołówkę, po chwili, jak na dżentelmena przystało, postanowiłem jednak ją puścić. I z deka się zacukałem. Wiecie, jak to jest, gdy dwie osoby się wymijają i jedna drugą chce przepuścić w ten niefortunny sposób, że obie drobią w miejscu.

Gdy już udało się rozwiązać problem, dla rozładowania atmosfery rzuciłem:

- Głębokie gardło - na co ona, z uśmiechem - Nie da się ukryć.

Po chwili dopiero ściąłem się, że zamiast zamierzonego "wąskie gardło", rzuciłem tytułem klasycznego już amerykańskiego pornosa z 1972 roku.

Dobrze, że pani nie zaznajomiona z tematem, bo zamiast uśmiechu dostałbym z liścia w ryja...

22:53, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496