niedziela, 17 marca 2013

W czwartek znów mieliśmy odwiedziny naszego zbereźnego kuriera. Tym razem niby przywiózł pudełko zamówionych oczek do banerów, ale tak naprawdę chciał nam sprzedać kawał ;)

Gmina żydowska miała nalot z Urzędu Skarbowego. Wygajerzony koleś z tego przybytku ucisku dorwał się do ksiąg. Po jakimś czasie - gdy tylko okazało się, że wszystko jest git - wkurwiony postanowił znaleźć haka (bo tak kazał "Vincent" Rostowski). I szukał:


- Szanowny panie. Z tego co widzę, zużywacie dużo świec.
- Bo tak jest. Widzi pan, nasza wiara nakazuje ludowi Izraela palić dużo świec na chwałę swojego Jahwe.
- No i widzę to po fakturach, że palicie ich mnóstwo. Ale świece kapią i brudzą, a nie ma faktur za utylizację wosku. Co z nim robicie?
- Przez cały rok zbieramy skapki. Potem wysyłamy je do producenta świec, a ten w zamian raz w roku śle nam za darmo jedną wielką świecę. Zresztą wszystko to jest w rachunkach.
- No jest - rzekł zafrasowany urzędnik i niuchał dalej - Dobra. A widzę też, że pieczecie dużo macy. A co robicie z resztkami mąki?
- Nasi goje, gdy tylko nadejdzie sobota, zmiatają wszystkie resztki i pakują, a my później odsyłamy je do hurtowni. I raz do roku jej właściciel przysyła nam w zamian wielki wór mąki - od czego płacimy podatek i jest to uwidocznione w papierach.
- No jest - powiedział nieszczęśliwy inspektor i podrapał się po głowie. Po czym zdesperowany spytał:
- OK. Widzę też, że obrzezujecie wiele dzieci. Ale co w takim razie robicie z napletkami? Przecież zostaje ich u was bardzo dużo, a to akurat w księgach nie jest wykazane?
- Wszystkie napletki zbiera nasz rabbi i odsyła do urzędu skarbowego. A stamtąd raz do roku przysyłają nam takiego czepialskiego chuja jak pan.

00:40, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (3) »



GG:23200496