środa, 28 marca 2012

Obiecany przez Koziołka kurak. Można w ten sposób przygotować oskórowane i pozbawione kości filety z udźca kurczaka, jak również nóżki, skrzydełka czy inne naszpikowane hormonami i antybiotykami odpady z przemysłowej  produkcji drobiu.

IMHO kończyny ze skórą i gnatem smakują najlepiej, ale moja rodzina i znajomi pokochali właśnie te nędzne wykrawki z kurzych giczołek.

UWAGA! Jak będziecie to to kupować - koniecznie wąchać! Psują się kurewsko szybko - dlatego - jeśli kupujecie na wagę, koniecznie wsadzić nochal w łapę ekspedientki. Jeśli kupujecie paczkowane w markecie, rozpieprzyć paluchem opakowanie zaraz po zapłaceniu - tak, by natychmiast móc reklamować.

No to włala, kak gawarjat Francuzy. Koniec z pogadanką a la TVP za PiSu przed Czterema Pancernymi, czy innym Klosem. Zapodaję przepis:


- 2,5 kilograma oskórowanych, bez kości, filetów z udźca kurczaka (jak chcecie mniejszą porcję, nada podzielić odpowiednio wszystkie podane przeze mnie składniki. Ja robię zawsze tyle, bo jak się zjaramy, włącza się gastrofaza i wszystko znika; a poza tym marketowe nóżki szprycowane są wodą i w cholerę się wytapia i odparowuje)

Marynata:

  • półtorej sety miodu wielokwiatowego,
  • półtorej sety keczapu (daję Kotlin, Pudliszki, Heinza lub Hellmansa),
  • torebkę kamisowej przyprawy Złocisty Kurczak (czy siakoś tak: teraz to chyba Przyprawa Złocista do Kurczaka się zowie),
  • cała "zlewka" kompotu z puchy z ananasem (w sumie nawet dwie trzecie - zawsze po otwarciu puszki co nieco upijam; radzę uważać ze świeżym sokiem z ananasa: ostatnio z braku czasu na dłuższe marynowanie mięsiwa kupiłem owoc, zjechałem na sokowirówce i wlałem do marynaty. Filety po godzinie moczenia tak poddały się zawartym w ananasie enzymom, że prawie rozpadły się w trakcie pieczenia),
  • pięćdziesiątka Pepsi lub Coca Coli (w sumie nie wiem, po kiego to daję; faktem jest, że jak nie dałem, to było gorsze w smaku)
  • łyżeczka 10% octu spirytusowego,
  • łyżeczka Vegety (lub jakiejkolwiek wegetopodobnej przyprawy),


A żeby gówno glanc miało, możecie dodać łyżkę oleju / oliwy i dwieście gram majonezu (pieczyste mniej się wysusza i bardziej błyszczy).

Najlepszy efekt jest, gdy całość po dokładnym wymieszaniu z marynatą zostawicie na 15 - 20 godzin w lodówce. Po wyjęciu z chłodziarki rozłożyć na kratce (a w zasadzie na dwóch, bo się nie zmieści, podkładając pod spód blachę, coby miało gdzie kapać), równocześnie podgrzewając piekarnik do ok. 200 stopni.

Gdy się zagrzeje, wsadzić kratki z mięsiwem, pod spód blachę - okapkę. Piec ok. 40 - 60 minut (zależy od piekarnika, niestety sprawę należy dopracować pod posiadany staf - to samo dotyczy temperatury w zakresie 180 - 220 stopni).

Jak już upieczecie, postawicie na stole wyjęte z pieca kęski, to zapewniam: towarzystwo będzie żarło wam z rąk :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Właśnie w wynikach odwiedzin licznika który mam na stronie (a wskazującego ładną liczbę prawie pół miliona wejść), w zakładce "Słowa kluczowe z wyszukiwarek", znalazłem frazę:

 

"jak dobić trolla internetowego"

 

Strach się bać. Chyba muszę pakować walizki i spierdalać pod opiekę cebeesiu lub innego efbiaja. Ciekawe komu się naraziłem - za cholerę nie kumam...

 

PS. Ze względu na napływające z całego świata żądania, prośby i petycje, wrzucę wkrótce notkę, w której wyjawię sekretny przepis na moje megawypasioneiwszystkimsmaczące podudzia z kurczaka. Tylko muszę się zebrać i obczaić proporcje - zawsze mieszałem składniki "na pałę" ;)

23:19, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (5) »
niedziela, 25 marca 2012

Wczoraj zapowiedzieli się na niezapowiedziany obiad,  z niezapowiedzianą wizytą, niezapowiedziani przyjaciele. Czas operacyjny: jedna godzina. W związku z tym Koziołek odpalił maszynu i pognał do kerfura zakupić 2,5 kilograma filetów z udźca kurczaka, miód i ananasa (do wyciśnięcia świeżego soku).

Sunąc między regałami przyuważyłem dziewczę: ładna buzia, zgrabna pupa, wysoka. Tylko biustu Bozia poskąpiła. Nie oglądałem się za nią, bo wiadomo co, ale podsłuchałem początek prowadzonej przez nią rozmowy telefonicznej:

- Cześć Andrzej. Mam pytanie. Mógłbyś załatwić mi piersi?

Przyznaję bez bicia, że gdy spotkałem ją ponownie po pięciu minetach, chciałem podejść i spytać o co kaman. Niestety za bardzo się bałem...

19:19, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 22 marca 2012

Coś ostatnio obrodziło w dziedzinie kawałów obrzydliwych.

Dzisiaj rano kurier jupies zastrzelił wszystkich w porze śniadania pieprzniętą na stół, rozdartą paczką stalowych oczek do banerów. Dobił dowcipem którego wysublimowany smak przebił obleśny urok kawału o wędkarzach.

Zatem ostrzegam wszystkich tfardzieli: to co literami białymi na białym tle - tylko dla mega wytrwałych. Kawał niesmaczny: po wysłuchaniu pogięło Koziołka i Przyjaciół...

Wpada do pokoju dziadka podekscytowany wnuczek. Szarpie i tarmosi śpiącego starca, woła:

- Dziadku, dziadku, a babcia ma małżę!!!
- Wnusiu, co ty pierdolisz? - pyta dziadek - jaką małżę? A w ogóle małż to chłopiec. Mówi się: babcia ma małża!
- Dobrze dziadku. Ale chodź ze mną, bo babcia ma małżę! - i ciągnie staruszka za rękę.
Dziadek wstał, podciągnął kalesony i idzie za wnuczkiem do pokoju babci. Wchodzą, a tam na bujanym fotelu, goła - przykryta tylko skrawkiem drucianej robótki - śpiąca babcia. Nogi rozchylone, wszystko na wierzchu.
Wnuczek staje przed bujańcem, pokazuje na babciną kapustę i woła:
- Zobacz dziadku, babcia ma małżę - na co dziadek
- Oj wnusiu, wnusiu. To nie małż - to cipka. Dorośniesz, zobaczysz różnicę.
- Dziadziu. Może nie małża, ale smakuje jak małża!

23:09, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (2) »
środa, 21 marca 2012
Generalnie piętno. Tylko nie wiem, czy dla ginekologa Mojego Kochania, czy dla siły wodospadu koziołkowych Sił Witalnych - z 11 maja zrobił się 28 kwiecień.
Rośnie pierworodny jak na drożdżach, mimo że jeszcze z brzucha nie wylazł. Do tego ostatni luźny długi łikend mi gówniarz zabiera.
Ciekawe, czy dotrzyma ostatecznego terminu...
23:37, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 marca 2012

Koziołkowy wpis z pl.pregierz - dzisiaj.

To znaczy nie mam nic przeciwko Żydom, ale odkąd oglądam piąty sezon
Californication, drugi raz "coś mi się kojarzy".

Za pierwszym razem zarzuciłem posta na pręga.
Chodziło mi wtedy o tekst, jakim zasunął Hęk jadąc z jednym Murzy... e, znaczy z Afroamerykaninem: "jakbym wjeżdżał do warszawskiego getta"

Dzisiaj oglądam odcinek dziewiąty. Scena: łysy onanista oficjalnie przyznający się do żydowskich korzeni, przywdziany w pasiastą piżamę która przypomniała mi książki Grzesiuka, Michalaka i innych byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Do tego stopnia, że gdy zarzuciłem w guglach hasło "pasiak obozowy", od razu wypadło coś w 90% wyglądającego na piżamę Czerliego Rankla.

Myślałem, że coś mi się popierdoliło pod czerepem. Jak jednym wszystko kojarzy się z dupą, tak mi Californication ostatnio łączy się z Żydami. No to olałem sprawę i wróciłem do filmu. Niestety jak tylko odpałzowałem kaemplejera, zobaczyłem jak "Irlandczyk" sadzi do Syna NW: " Przebolejesz to, żydowski cwaniaku"?


Znaczy nie wiem. Piętnować siebie, czy producentów szołtajm? Czy
profilaktycznie siebie ukamienować???

Zresztą sami sprawdźcie:
http://przepraszamzacrossposta.blox.pl/resource/skojarzenie.jpg

Nie chcę niczego sugerować, ale chyba producenci ostro jadą...


SKOJARZENIE

00:38, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012

Dzisiaj znów poczułem się w obowiązku wypowiedzieć na pręgu. Nieczęsto się to zdarza, bo mi się nie chce. Ale sjewodnia musiałem :)

yamma napisał:

> (...) W każdym bądź razie (...)
 
Nie, żebym się czepiał, ale pierwszego loda z połykiem "dostałem" po zjebce i solennie przysięgając dziewczynie, że odtąd zawsze będę mówił (i pisał): "w każdym razie".

Nazwiska rozgwiazdy nie podam, bo to teraz wielka szycha jest - w Zarządzie, a do tego Zwalnia, o czym nawet czytałem w Koszernej. Krótko mówiąc podpaść jej jest przejebane.

Ale do dzisiaj się do ww. wytycznych stosuję.

 
Pozdr.,
 
Koziołek

23:27, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 marca 2012

Szybka piłka - północ się zbliża. Siedzę właśnie nad pewną ponureską, a przed nią chcę rozruchać towarzystwo. Bo później tylko spleen.

Nic wesołego na szybko do łba mi nie przychodzi, to polecę grepsem zasłyszanym w środę w pewnej ogólnopolskiej stacji radiowej. I nie było to po dziesiątej Pi Em. Walnęli mianowicie w porze największej słuchalności:

- Do czego można porównać reprezentację polskich piłkarzy, biorących udział w Mistrzostwach Europy?
- Do jąder w trakcie stosunku: wezmą udział, ale nie wejdą.

Nie płaczcie. Jutro będzie gorzej. A ja - tak dla jaj - zgłosił bym sprawę do Rady Radiofonii i Telewizji. Ale tego nie zrobię, bo by mi bloga zamknęli ;)

23:58, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 marca 2012

Dzisiaj na pręgierzu rozkminiano akcję w Poznaniu, gdzie podobno jakiś Anonimowy Onanista sterroryzował wyciągniętym z gaci fajfusem duże skrzyżowanie na dobrych dwadzieścia minet.

Jak zwykle poleciała pyskówka i mini flejm. Mi się tam spodobały dwa komenty. Pierwszy autorstwa to ("to" jest nickiem kolesia):

> Jeden onanista unieruchomił CAŁE MIASTO? On się czasem nie nazywa
> Kopernik? :/
Polska pomysłowość nie zna granic. W innych krajach ludzie podkładają
bomby itp. żeby uzyskać ten sam efekt, a u nas okazuje się, że wystarczy
wsiąść do tramwaju i zacząć walić konia.

...oraz drugi, szrajbnięty przez Maćka:

> Stało by się coś jakby zatrzymał ten tramwaj za skrzyżowaniem?
W przypadku przedwczesnej ejakulacji - mogloby sie stac :p
Ale poniewaz to byl Poznan, obstawiam, ze motorniczy wykorzystal po prostu
okazje, zeby zaoszczedzic troche pradu :)

Gdzie te czasy, gdy młodzież waliła konia niezobowiązująco, w zaciszu swoich przepoconych łóżek...

00:05, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
środa, 14 marca 2012

Zjawił się przedwczoraj u nas pan serwisant który miał przygotować nowe profile kolorystyczne do plotera po zmianie atramentów.

Sprawa niestety nie jest prosta - zwłaszcza dla dopiero co przyjętego młodziaka. Do tego stopnia, że po ośmiu godzinach przerwy w druku i wodospadu naszych przekleństw (ale nie pod jego adresem - "kurwy" były ogólne i niezobowiązujące) chłopina stanął, zrobił maślane oczka i rzekł:

- Panowie, ale uwierzcie. Ja naprawdę jestem tu po to, żeby was zaspokoić...

Po tej deklaracji wszystko musiał robić sam.

Tagi: ploter
22:59, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2



GG:23200496