środa, 24 marca 2010

Zawsze wiedziałem, że nasze połówki płci żeńskiej lubują się w porządku, czystości i innych pięknych zapachach. Że my - faceci - z naszymi śmierdzącymi skarpetkami i źle wytrzepanymi, płaczącymi" po sikaniu w majty pisiorami, burzymy ich porządek świata.

Moja żona w progach naszego mieszkania jest znana z tego, że raz na tydzień zmienia pościel, a raz w miesiącu zasłony i firanki. Ale nigdy w życiu - do Chuja Wacława - nie spodziewałbym się, że koło pralki znajdę zamelinowany schowek z pięcioma butelkami płynu do płukania tkanin. Każda o innym zapachu i każda w różnym stopniu zużycia :)

Na delikatnie zadane pytania "co to, kurwa, jest", "przecież jest na wierzchu jeden płyn który zawsze wlewasz do pralki, a co tu robią Jaśminowy, Wanilia, Morski i Inny Chuj" moje Kochanie się obraziło i poszło spać.

No to na pręgu pytam - może ma racje i tak nada robić, a ja mam ją rano przeprosić i zapierdalać z Majkelem na ustach do Oszona po pięć nowych zapachów?

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

niedziela, 14 marca 2010

Przepraszam za cross posta, ale chciałem przy okazji napiętnować męskie fobie.

Mój kolega ma problem. Otóż jego narzeczona miała wypadek samochodowy: skraszowała kompletnie auto i przy okazji straciła ponad połowę zębów. Kolega postanowił zatem, że naruszy swoje oszczędności i zasponsoruje jej implanty (siakieś sto dwadzieścia tysięcy złotych). Niestety laska gdy dowiedziała się, że koleś chce wybecalować taką kwotę na jej uzębienie postawiła się i powiedziała, że woli sztuczną szczękę - taką wyjmowaną - za piątkę, a za sto piętnaście tysięcy kupi sobie samochód - mini coopera.

Problemem jest fakt, że kolega ma uraz z dzieciństwa. Jak był jeszcze malutki, jego ciocia trzymała taką kłapaczkę w słoiku. Pewnego dnia poprosiła chłopca, żeby poszedł do łazienki i przyniósł  jej tę protezę. Niestety zamiast wziąć cały słoik, chciał wyjąć i zanieść jej samą zawartość.

Wtedy zdarzył się wypadek: szczęka zacisnęła się i zraniła go w palec. Od tego czasu odczuwa on lęk przed wyjmowanym uzębieniem, do tego jest w 100% przekonany, że nie pozwoli tak uzbrojonej kobiecie zrobić sobie lodzika, a to na pewno prędzej czy później skończy się "rozwodem".

W związku z tym prosił o poradę: czy - jeśli by poszedł na kompromis i zasponsorował jej mostki osadzone na implantach  (~dziewięćdziesiąt tysięcy), jest w stanie kupić mini w sensownym stanie?

Na co należy zwrócić uwagę kupując takie autko za trzydzieści tysięcy?

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

środa, 10 marca 2010
Dwa lata temu dojrzeliśmy ze wspólnikiem do szybkiego zakupu wielkoformatowej drukarki . Na targach wybraliśmy szpeja którego chcieliśmy postawić w swojej kanciapie i zaczęliśmy zastanawiać się, jak go sfinansować w najmniej bolesny sposób, nie wiążąc sobie kamienia w postaci leasingu.
Ponieważ trwał już szum z nagonką na fundusze unijne, pofatygowałem się do PARP-u na rekonesans. Niestety miła pani uświadomiła mnie, że wniosek mogę złożyć chyba we wrześniu (był luty, a przed nami "żniwa"), a i tak będziemy musieli poczekać na rozstrzygnięcie (to ostatnie nam by nie przeszkadzało, i tak mieliśmy parcie na ten zakup). No i że do tego czasu nie mogę robić żadnych ruchów w rodzaju zakupu :( Olaliśmy zatem sprawę i kupiliśmy ploter za gotówę.

Teraz sytuacja się powtarza. Nie wyrabiamy się z robotą i jest nam potrzebna druga maszyna. Ponieważ gdzie nie spojrzę trąbią o dieńgach z Łunii - że jakie to niby proste itd. powtórzyłem pielgrzymkę. Pani już inna, biuro PARP-u bardziej wypasione, masa gadżetów i na sranie potrzebnych wydawnictw, finansowanych - a jakże - przez UE. I znów, kurwa, to samo: III kwartał ;)

Na moje pytanie, co ewentualnie innego mogę zrobić by umoczyć dzioba w tym morzu unijnej manny, pani poradziła, żebym zamienił się w czterdziestoparoletnią, bezrobotną od kilku lat kobietę, zamieszkałą w małej wsi pięćdziesiąt kilometrów od Krakowa. Wtedy dostanę pieniążki na otwarcie zakładu fryzjerskiego (w tej wsi), czy innej kwiaciarni.
Po co w takim razie, do Chuja Wacława, tyle szumu i szczekaniny na temat tych pieniędzy, skoro nie mogę złożyć wniosku wtedy, kiedy pomoże mi to jeszcze bardziej rozwinąć skrzydełka, tylko muszę czekać na jakiś pieprzony III kwartał, przypadający raz do roku jak cholerna Gwiazdka? Czyj to jest wymysł - biurokratów z Brukseli czy Warszawy? U mnie "sezon" kończy się właśnie jesienią i jeśli mam coś kupować, to teraz.

Grabie im wszystkim w dupę. O!
Koziołek
01:24, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 marca 2010
Koziołek wkurwiony zjebanymi downloadowi plików wrzucanych via pewne forum, skrobnął dla tamtejszych userów taki oto poradnik - jak korzystać z programu QuickPAR (do ściągnięcia za fri ze strony www.quickpar.org.uk). Sprawdza się również w przypadku archiwizacji danych na płytach CD i DVD które z jakichś względów "poleciały" i jesteście w stanie je odczytać, ale zgrane pliki są uszkodzone.
czwartek, 04 marca 2010

Konkretnie chodzi o podpis - link autora zakupionego przeze mnie szablonu aukcji.
Nie wiem czy dobrze to zinterpretowałem, ale napisałem coś takiego (naprostujcie mnie, jeśli się mylę) - poniżej moja odpowiedź + fragment maila od Allegro:

ALLEGRO:
> W opisie aukcji umieścił Pan także link do strony zewnętrznej:
> http://szablonyaukcji.org/.
> Zgodnie z punktem 8 Załącznika nr 2 do Regulaminu Allegro:
> "Dopuszczalne jest umieszczanie w opisie Aukcji i tytule Aukcji adresów
> stron internetowych nienależących do serwisu Allegro oraz odsyłaczy
> (linków) do takich stron, pod warunkiem jednak, że za pośrednictwem tych
> stron nie jest prowadzona działalność handlowa a treść na nich
> prezentowana służy wyłącznie do poszerzenia informacji o wystawionym
> Towarze(...)";
> oraz punktem 3, podpunkt d Załącznika nr 2 do Regulaminu Allegro:
> "adresów stron internetowych serwisów konkurencyjnych wobec Allegro (w
> których oferowane przez wielu sprzedających przedmioty objęte są wspólnym
> mechanizmem wyszukiwania) oraz odsyłaczy (linków) do takich stron".
> Proszę zwrócić uwagę, iż zgodnie z obowiązującymi w Serwisie zasadami,
> umieszczanie adresów stron WWW oraz odnośników (linków) do stron
> nieznajdujących się w serwisie Allegro w tytule i opisie przedmiotu jest
> dozwolone pod warunkiem, że dostępne na stronach docelowych materiały
> służą wyłącznie do poszerzenia informacji o sprzedawanym przedmiocie (np.
> zawierają dodatkowe zdjęcia lub/i szerszy opis).

MOJA ODPOWIEDŹ:
Co do powyższego: obawiam się, że w tym konkretnym przypadku nie mogą
Państwo powoływać się na regulamin Allegro. Autorem szablonu - nb.
zakupionego przeze mnie jest firma o takiej nazwie. Jako że prawa autorskie
są niezbywalne, zacytowany przez Państwa element jest  podpisem autora, a do
tego nabyłem szablon bez prawa do jego modyfikacji (za wyjątkiem "pola
sprzedawcy"), nie mogę spełnić Państwa prośby.


Czy to ja się mylę i Allegro ma prawo żądać ingerencji w szablon? Czy może jest tu jakieś rozwiązanie pośrednie, tzn. pozostawienie podpisu - adresu strony, ale jako nielinkującego?

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

10:46, koziolek_matolek_1234 , się pytam
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496