czwartek, 19 grudnia 2013

Spojrzał na podsuniętego pod nos fona z najnowszym zdjęciem małej (właśnie żona przysłała mi ze szpitala) i z kamienną twarzą rzekł:

- Wiesz co? Ty faktycznie robisz ładne dzieci. Nie myślałeś czasem, żeby dorobić do pensji?

21:32, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 grudnia 2013

Od paru dni nosiłem się z zamiarem napisania tej notki, ale że miałem rodzić (przesunęło się ze środy jeden dzień nazad i tak dzisiaj DOCZEKAŁEM SIĘ CÓRKI), to siakoś mi się tak z tego cykora nie udało siąść do klawiatury i napisać, co trzeba.

Kopa w dupę - dodatkowego - dostałem, gdy wracając po południu ze szpitala zasłuchałem się w lecącą na "czwórce" (Polskie Radio program czwarty) audycję poświęconą tabunom dzików, ryjących zapamiętale poprzez nasze nadmorskie kurorty. Dowiedziałem się z tego pasjonującego materiału między innymi tego, że dziki plwające na naszą ludzką, śmieciową strawę zowią się w slangu naukowców "żołędziaki" - niby że samica szuka ustami (tfu, chciałem powiedzieć: dzik ryjem) żołędzi i tylko tym się żywi.

No i tak przypomniał mi się ów sen nieszczęsny, w którym to byłem członkiem wycieczki do Australii. Niechcący odłączyliśmy się z żoną od "stada" i zabłądziliśmy, przedzierając się przez pustynię. Mniej więcej na środku trafiliśmy na oazę hodowcy świń.

Jej jedyny mieszkaniec, gość cirkaabałt czterdziestoletni, z braku żony posuwał świnie. Z tego wszystkiego jedna z jego macior obdarzyła go miotem warchlaków, w którym jedno było felerne: otóż zamiast - jak bóg przykazał - ryja, miało ludzką twarz. W dodatku nieszczęsne to stworzenie mówiło ludzkim głosem.

Postanowiliśmy z Moim Kochaniem zaopiekować się owocem zoofilii i zabraliśmy warchlaka do Krakowa. Niestety miesiąc po powrocie mieliśmy grilla i z braku kiełbasy podałem upieczonego potworka gościom.

Tutaj sen się urywa, ponieważ wstałem na sikanie.

22:31, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 grudnia 2013

Po powrocie z dzisiejszej nocki zostałem zmuszony okolicznościami ("klient zamówił") coby siąść do kompa. Umęczone ciało zregenerowałem Ślepą Mery, czyli miksturą na bazie soku pomidorowego i sprezentowanego przez Pabla lewego spirytusu "a la Lubelski".

Pijąc ów miodzik postanowiłem nadmiernie nie ryzykować i zawczasu sprawdziłem wzrok (aby upewnić się, czy nie ślepnę) czytając co nieco. I tak trafiłem na zajmującą dyskusję na temat homeopatii, na grupie dyskusyjnej pl.soc.prawo.

Zarzucam zatem najsłodszy kąsek.

W dniu 2013-12-03 11:00, Krzysztof Jodłowski pisze:
>> Mąż znajomej miał gorączkę... Lekarz przepisał mu "lek" homeopatyczny.
> Gorączka nie jest chorobą, tylko objawem.
> Wszystkie przeziębieniowe wirusówki są niewyleczalne. Praktycznie tylko
> można łagodzić objawy. Jak masz małą gorączkę, to OK nie trzeba nic
> podawać. No ale nie wiemy jaka była i czy to przeszkadzało pacjentowi.
> Czyli jaka choroba takie leczenie.


No właśnie. Mógł przecież zwyczajowo okadzić pacjenta dymem i waląc w
bęben odegnać złe duchy śpiewem, a potem zainkasować za to kurę. A
przepisał lek, czym wzmocnił gospodarkę, bo to przecież i miejsce pracy
dla farmaceuty i dla producenta/importera i dla kuriera i dla ministra
zdrowia ... Ten lekarz nie był głuchy na społeczne potrzeby, no ludzki
był po prostu.

--
Pozdrawiam
Maciek

Ech... Cud, miód, malina ;)

01:53, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 grudnia 2013
Swoje. Wazelinuję.
Otóż przyszło mi dziś do głowy, że świat się zmienił - mianowicie do pewnego czasu wszystko zasuwało w górę. Od pewnego czasu zapierdala do tyłu i w dół.
Co mnie pchnęło ku tak pesymistycznym rozważaniom? Drzewiej każde kolejne pokolenie było ciut (albo bardzo) mądrzejsze od rodziców. Oczytane, wygadane, itd., itp. Od nastu roczników jest odwrotnie.
Być może to wina reformy edukacji. Nie wykluczam.
Jak to mawiał Ostatni Rewolwerowiec z "Mrocznej Wieży" Kinga: świat poszedł do przodu ;)
22:50, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496