niedziela, 30 grudnia 2012

Artykuł pod tym fstszonsajoncym tytułem wyczaiłem dzisiaj na onecie. Ale nie o tym chciałem napisać. Otóż chciałbym zacytować koment pod ww. tekstem, zasadzony przez trolla podpisanego jako Albinina.

Albiniono, mów mi bracie :)

Jak pani Angelina Jolie w 2011 r. była w Polsce na festiwalu w Gdyni, to ja akurat miałam dyżur w hotelu, w którym ona 4 dni mieszkała.

Dużo zamieszania było, dużo fotoreporterów. Ona mieszkała na 4 piętrze, które mnie jako pokojowej piętra drugiego, czwartego i szóstego przyszło w udziale obsługiwać. Zmianę zaczynałam o g.19-tej,a gwiazda była tam od g.18:15.

Postanowiłam jak zwykle przed pracą przejść się po lesie. I to co tam ujrzałam zmieniło moje życie, dzięki czemu anonimowo na forum mogę się tym podzielić, gdyż nikt mnie nie wierzy. Idę leśną drogą,czuję zapach grzybów, powiew wichru, krakanie starych gawronów i kruków. Nagle widzę 6-letnie dziecko, a obok niego 2 karły niższe od dzieciaka. Wyjmuję aparat, a za mną zjawia się ogromny, prawie 3 metrowy, Murzyn i zabiera mi aparat!

- Co robisz,Murzynu? - krzyczę. A wtedy widzę jak zamarzają karły i dzieciak, a Murzyn chwyta ich i liże! Uciekam i potykam się o pudło ze zniczami, a Murzyn podchodzi i sika na mnie śmiejąc się, po czym odbiega.

Do tej pory jestem zestresowana i szoku, może na psychoterapię się wybiorę... Boję się.

:)))

23:33, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 grudnia 2012

W czterech słowach:

Długi Stosunek Bez Spełnienia.

21:51, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 grudnia 2012

Jak nie urok, to sraczka. Jak nie złamię sobie górnej dwójki na skórce chleba i wyglądam na idiotę lub żula z PeGieeRu (implant dopiero za miesiąc - całą historię opowiem następnym razem), to zdrowo się przeziębię.

Z zatok do oskrzeli, potem rzuciło się na krtań. Od przedwczoraj mój głos to masakryczny sznapsbaryton. Załatwiony wybrałem się wczoraj na dwie godziny do pracowni i takiego przyuważył mnie klient. Skomentował:

- A pan kochany to teraz w chórkach u Himilsbacha występuje?

15:04, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 grudnia 2012

...dźwiękową - jak poszedłem wyżerać z lodówy mięcho, nietłukący spodek "alkorok" zsunął się z miski z tygodniowym makaronem, pierdolnął na podłogę i rozbił z wielkim hukiem.

Całe szczęście kłusownik spał twardym snem, ofiara miała szansę złapać za zmiotkę i szufelkę, a po przywróceniu miejsca zbrodni do porządku ukoronować feralną michę z pastą świeżym spodkiem.

Po wszystkim nieszczęsna ofiara - porwawszy uprzednio garść kabanosów - spierdoliła przed komputer, by obejrzeć do końca ostatni odcinek siódmego sezonu Dextera.

A te parę powbijanych w bose racice szkieł to pikuś ;)

23:46, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Komentarze (6) »
piątek, 14 grudnia 2012

Heh, to mi wczoraj klient komplimenta prawił ;)

Zapowiedziałem się z wizytą - znaczy że zamówione na czwartek wydruki przywiozę. Na co żem usłyszał:

- O kurwa. Zajebiście! Jest pan jedynym podwykonawcą który mnie dzisiaj w chuja nie zrobił!

Ciekawe jak by to wyglądało na stronie, w dziale "Referencje" ;)

19:47, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 grudnia 2012

Jak wiadomo, praca szybciej mija gdy miele się ozorem. Drzewiej prząśniczki snuły najprzeróżniejsze pieśni, sjewodnia chłopaki z Małej Firmy Reklamowej plotą trzy po trzy.

Ostatnio wzięliśmy na wokandę sny.

- [Koziołek] A mi dzisiaj śniło się dupcenie!
- [Chłopaki] Oooo, aaaaa, łałłłłł!
- [Koziołek] ...widziałem, jak dwa psy się bzykają.
- [Pablo] I co. Przyłączyłeś się? 

21:52, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 grudnia 2012

W którymś z ostatnich numerów Polityka zafundowała nam artykuł dot. historii esemesa.

Był tam fragment opisujący, jak za 3 zł + VAT od sztuki dymano maluczkich, ślących seryjnie szort teksty na sekslajn: otóż jako "cycata, napalona osiemnastka" robił tam m. in. dorabiający do stypendium, brodaty (w swetrze a la Kononowicz), student psychologii.

Razu pewnego - pomiędzy jedną a drugą kanapką - odebrał ów jegomość krzyk rozpaczy siakiegoś niedowartościowanego mieszkańca naszego pięknego kraju. A komunikat ten brzmiał:

- Cześć, jestem Stefan i chciałbym sobie zwalić konia. Napiszesz mi coś?

22:59, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 grudnia 2012

Znajomy do nas wpadł i opowiedział.

Pracuje z nim jeden koleś - facet pod pięćdziesiątkę. Kawał buraka (zdarza mu się nawet nie spłukać klocka). Szóstego odwiedziła ich klientka, miła, sympatyczna, kulturalna pani. I zagadnęła chłopaków:

- Panowie, a u was był już Święty Mikołaj? - na co burak:

- JA jestem Świętym Mikołajem! Pokazać pani wór?!

Pani nie była już kulturalna. Wyszła bez "do widzenia".

16:00, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 grudnia 2012

Wazelina dla Bydlę'a za kolejny (po samochodowym) post z pl.pregierz który z przyjemnością cytuję :)

Przychodnia LIM w Alejach Jerozolimskich (Marriott), poczekalnia, sporo czekającach, wśród nich jeden czarny.

Dobrze ubrany, czyta jakąś gazetę. Pacjenci czekają, cisza świdruje uszy - normalka.

Z drzwi gabinetu wychodzi pacjent, światło nad drzwiami wciąż obwieszcza: nie wchodzić, trwa badanie!, naród grzecznie czeka. Po chwili światło gaśnie, w drzwiach staje lekarz - już nie młody ale sylwetka szczupła, nienagannie wyprasowny nieskazitelnie biały fartuch, w ręku plik papierów, i odzywa się ów lekarz:

- Poproszę teraz pana Murzyna!

W poczekalni słychać ni to jęk, ni to westchnienia, ni to śmiech...

W końcu korytarza podnosi się z krzesła żwawy ~40-latek i mówi: To ja! i wchodzi do gabinetu.

Czarnoskóry czytelnik gazety ani drgnie, zaś czekający huknęli gromkim śmiechem.

(nie, nie było komu tego sfilmować, a historia prawdziwa!)
--
Bydlę

A jako bonus "zupełnienienatemat" zarzucam "Sztukę latania" - teledysk wypas. A odrapaną ławkę szkolną z końcówki sam dosiadałem.

23:37, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 grudnia 2012

Dziś filmowo ;)

23:41, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2



GG:23200496