czwartek, 30 grudnia 2010

Miałem dzisiaj następującą akcję.

Wracając z pracowni do domu, zatrzymałem się po drodze pod sklepem, by zrobić zakupy. Niestety po powrocie do auta okazało się, że w baku zostały opary, a ja zaparkowałem na pochyłej tak nieszczęśliwie, że resztki paliwa spłynęły w koniec zbiornika i samochodu już nie odpaliłem.

Całe szczęście jakieś pięćset metrów dalej była stacja benzynowa, a ja miałem akurat w aucie baniak z lodem destylowanym ;) Wziąłem go więc w łapę i pobrusiłem na cepeen, jednocześnie kombinując, jak pozbyć się ze środka zamarzniętej wody (zakładałem możliwość że na stacji nie będzie akurat pustych pojemników po płynie do spryskiwaczy).

Idąc wpadłem na genialny w swej prostocie pomysł: otóż przechodząc obok słupów / słupków / słupeczków częstowałem każdy z nich ciosem pojemnika, krusząc w ten sposób lód. I tak, nim doszedłem do stacji, po zawartości pozostało tylko wspomnienie.

Podszedłem do dystrybutora i wlałem benzynę, jednak wyniknął nieoczekiwany problem: krusząc o slupki lód, uszkodziłem polipropylenowy baniaczek - przez otwory zaczęło sikać paliwem. Całe szczęście gość od LPG znalazł pusty pojemnik, do którego przelałem ocalałą zawartość.

Nie wiem co mnie podkusiło, ale wracając do bryczki zabrałem ze sobą uszkodzony pojemnik. Dopiero po drodze zacząłem się nad tym zastanawiać - w rezultacie wyrzuciłem go do najbliższego kosza na śmieci.

Pech sprawił, że kilkanaście metrów za mną szedł gość z papierosem i akurat do tego kosza wrzucił peta. Prawdopodobnie wstrzelił się w którąś z dziur w wypełnionym oparami benzyny pojemniku, bo doszło do niewielkiej eksplozji, w wyniku której gościowi zdmuchnęło z głowy czapkę i zapaliły się włosy na głowie.

W związku z tym mam pytanie: jaką strategię obrony przyjąć w sądzie? Walącego pustym kanistrem w słupy namierzył i spisał mnie patrol policji - mam ponoć dostać grzywnę za zakłócanie porządku...

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

Tagi: prawo
21:44, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (3) »

Abstrahując od tak zwanych "sympatii politycznych" - wazelina dla autora :)

 

BRONEK I JEGO ZAŁOGA NA KÓŁKACH

Zaczerpnięte z http://img684.imageshack.us/i/ferajna.jpg/

 

17:12, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 grudnia 2010

Szczęść Boże wszystkim Grupowiczom!
Przepraszam za cross-posta, ale chciałbym przy okazji napiętnować swój dylemat.

Otóż bardzo lubię być głaskany i przytulany. Jak byłem mały, bardzo się do wszystkich tuliłem i domagałem pieszczot typu skrobanie za uszkiem, po pleckach etc. - jak kot. I pozostało mi to chyba do dzisiaj.

Do tego stopnia, że gdy kładziemy się z małżonką do łóżka i nie mamy akurat ochoty na miłość albo ja na Wiedźmina, proponuję jej masaż, a gdy skończę - proszę by głaskała, delikatnie drapała mnie po plecach. Kładę się na brzuchu i nadstawiam garba.

Niestety jest mały problem. Otóż moja żona jak tylko zobaczy moje gołe plecy, to zamiast mnie głaskać, zaczyna wynajdywać i dusić mi wągry. Nawet jak już wszystkie załatwi, szuka ich dalej do momentu, gdy na 100% będzie pewna, że nie ma już żadnego. No i gdy to nastąpi, nie chce mnie już głaskać: jest zmęczona, bolą ją ręce i głowa :(

W związku z tym mam pytanie: czy gdybym poszedł do prostytutki, wykupił u niej godzinę skrobania po plecach (bez seksu), to czy będzie to grzech i będę musiał później iść do spowiedzi?

Z ministranckim pozdrowieniem,

Koziołek

17:51, koziolek_matolek_1234 , się pytam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 grudnia 2010

Nie swoimi słowami, ale powazelinuję ;)

"pozytywne zaskoczenie bardzo. opowiada o nauczycielu chemii, któremu wypadały włosy i się wkurwił postanowił produkować metaamfetaminę i zostać mafiozem. nie wiem czy te patenty, co tam sprzedają to na faktach wszystko, ale kurwa wiarygodnie to się prezentuje. jak nancy botwin slangin hasz to kompletny debilizm, tak tutaj normalnie wierzę idę do roboty elo"

Serial Breaking Bad


Jak przedpiśca skazał, serial jest okej. A wy jeszcze będziecie wzdychać za polszczyzną Liroja ;)

Mnie w każdym razie wypadli włosy z jajek.

22:49, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 grudnia 2010

Pojechał lepiej niż Górniaczka :)

"Do żenującego popisu pseudokibica Cracovii Kraków doszło w przerwie hokejowego meczu Pucharu Kontynentalnego pomiędzy francuskim Dragons de Rouen a Cracovią.

Kibol hokejowej drużyny Cracovii został poproszony o to, aby zaśpiewać hymn Polski. - To tradycyjna praktyka na naszym stadionie - stwierdził prezes drużyny gospodarzy. - Chcemy w ten sposób pokazać trochę lokalnego kolorytu i zaprezentować fanom w naszym kraju, jak dopingują nasi goście.

Kibol Cracovii tę okazję wykorzystał w najgorszy możliwy sposób. Nie zważając na dobrą wolę gospodarzy, zamiast "Mazurka Dąbrowskiego" zaśpiewał pełną przekleństw piosenkę o Wiśle Kraków.

Zaproszony przez spikera do mikrofonu zamiast hymnu narodowego zaintonował:

"Na nienawiści do tej drużyny, tak wychowano nas i bez powodu i bez przyczyny śpiewamy wszyscy na cały świat...". A za nim grupa kilkudziesięciu kibiców krakowskiej drużyny zaczęła krzyczeć: "A Wisła kurwa, a Wisła kurwa, a Wisła kurwa, Wisła to jest kurwa".

Francuzi, gospodarze spotkania, przekonani, że polscy kibice odśpiewali swój hymn, bili brawo i odpowiedzieli "Marsylianką". Gdy dowiedzieli się o czym naprawdę śpiewali polscy kibice, zdecydowali że już więcej takich zabaw organizować nie będą."

Cracovia - Dragons de Rouen

Tagi: cracovia
17:42, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 grudnia 2010

Cała prawda o konserwach PETROPAT ;) Koziołkowy post sprzed ponad dwóch lat. Mam nadzieję, że coś się w firmie PETROPAT zmieniło :)

Koziołek tylko na chwilę wybuchnął słomianym ogniem i nie pognał do PiHu, Sanepidu czy Tańca z Gwiazdami...

Piętno i ostrzeżenie.

Uwielbiam ryby i owoce morza w każdej postaci: sushi, wędzone, parowane, gotowane, smażone, pieczone, duszone, w konserwie, sosach i innych rzeczach.

Szprotki z flakami: w oleju i wędzone; z twarogiem i cebulką. Przepadam za tzw. klopsikami rybnymi - mimo iż wiem, że w nich to jest sam odpad, kiła i mogiła oraz inne resztki z ryb - ale przynajmniej odpowiednio spreparowane. Ale pulpetów rybnych w sosie pomidorowym w puszce, sygnowanych przez firmę Petropat z Mrągowa, a produkowanych na Łotwie, nie podsunął bym nawet wrogowi: wysrane przez kojota żywiącego się odpadkami z przetwórni rybnej grube bobki, z niedokładnie zmielonymi kawałkami ości, flaków, połówkami oczu; grubo przesolone i pływające w czerwono - brązowej, śmierdzącej cieczy przypominającej mi zawartość czyraka, jaki ostanio zrobił mi się na pośladku.

Syf, syf i jeszcze raz syf.

Podchodziłem do tego trzy razy - odpychała mnie cena 1,60 zł za puszkę 240 gram. Ale jako ciekawy wszelkich rybnych nowinek, w końcu się skusiłem. Przeżułem dwa pulpety. Trzeciego już nie próbowałem.

Panowie z Petropatu (jeśli czytacie pręga): jeżeli pod koniec kwietnia - tyle macie czasu - zobaczę jeszcze to gówno w rybnym sklepiku, w którym robię zakupy, wysyłam po puszce do PIHu, Uwagi, Sanepidu i gdzie się jeszcze da. Sądzę, że normy syfu w tym produkcie będą z deczka przekroczone - jeśli rtęć odkłada się w mięsie ryb, to tym bardziej tablicę Mendelejewa powinno się odnaleźć w chrząstkach, flakach, niedokładnie zmielonych ościach oraz w jelitach pełnych rybiego kału, wchodzących w skład tego cudnego produktu.

Takiego gówna nie wysyła się nawet na przerób do krajów trzeciego świata. A po cenie widać, że goście chcieli zagospodarować odpad którego normy UE nie dopuszczają nawet jako zrzut ścieków...

Dla chętnych którzy chcieli by skosztować: tak wygląda pucha:
http://petropat.pl/new/szprot_files/image014.jpg

Zdegustowany Koziołek

sobota, 18 grudnia 2010

Dzien dobry sziestkie. Moja imie Batuchan, ja muslim meszczizna z Antalya, Turkiye. Ja bardzo przepraczać za moje polskie jezyka, ale ja jeszczia toprzie nie umiećz - ja przyjechal w Polska czeby studjuje.

Ja miećz teraz feria na studia i ja nudzicz sie - moje czijaciel pojehal w dom i mnie kobieta tez wrocic do swój chlopak, ale ja łapacz sliedzje. U nas w Turkje my lapać sljedzje w możia, wendkja miecz i lowije. W Polska teżie, ale lato.

Ja kochacz Polska, me drugija oczizna, ale ja nie kochacz zime. Ja nie mok lowicz sliedzje szto zimna i lody.  Ale ja czitał na foruma wentkazia, szto polskie wentkazia lapaćz sljedzi w przielemblje.

Jak kochacz lapaćz ryba i kcieć uczyćz śje lapaćz sledźja pod loda. Jaka wentka ja kupije? Mnie drugija czijaciel powiedziel, czo to fajna rzieczia jest, ale mnie nie podobacz - zimna mokra wiatr Polskije ziemie - on powiedziecz, szto przielemblja jak niedośtjepne kobieta. Czieba ja dobzie rozgziać i robić dziura, cieby sadzić wentka i ćzuje sljedzje.

Ja kczieć poznaj nowe czijaciel Krakow, coby mnie uczije kopać czierjemblja. Prosim?

Ja przepraciać polskie jezyka, ale ja sie uczić.

Pozdrawljam sziestkie,

Batuchan

Tagi: Batuchan
23:50, koziolek_matolek_1234 , Batuchan
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 grudnia 2010

Pod jednym z wpisów na blogu Morfeusza niejaki the reds FAN rzucił hasło: "do ataku". Znaczy że Morf miałby zgłosić się do konkursu "Blog Roku 2010".

Ponieważ była to ostatnia z rzeczy, jaką widziałem idąc wczoraj spać, miałem z tym związany niepokojący sen.

Jak każdy koszmar zaczynał się przyjemnie. Mianowicie zgłosiłem swego bloga do końkursu i zostałem NOMINOWANY. Pojechałem zatem z żoną do Warszawy na  rozdanie "oskarów". Siedzę sobie na sali podczas ceremonii, popijam drina i oglądam fryzury siedzących przede mną. Ktoś tam biega po scenie, coś mówi o siakiejś kategorii, w której i ja występuję. No i wywołują mnie, kurwa, do tablicy - niby że wygrałem. No to wylazłem przed mikrofon.

Nawet nie było jak w tych moich snach o matematyce, że stoję na środku i nic  nie wiem. Nie, było OKi. Błyszczałem, elokwetny i z wciągniętym brzuchem czułem się jak koza na plantacji brzózek. Wszyscy bili mi brawo, a żona płakała wzruszona, gdy pozdrawiałem kolegów z pręgierza. Piekło zaczęło się później, na przyjęciu.

Najpierw podszedł do nas Andrzej Mleczko i spytał pokazując na żonę, czy to jest ta strażniczka miejska o której pisałem i że on, jako Krakus, też chętnie wjedzie pod zakaz.


Potem wpadła babka - moja sąsiadka z bloku na przeciwko - w obsranym płaszczu i z ryjem na mnie, że psie gówno to ja sobie mogę wsadzić.


Tuż za nią zjawił się sam Mustafa Kemal Pasza i zagroził mi zerwaniem stosunków polsko - tureckich za moje obsceniczne historie których bohaterem jest Batuchan.


A na koniec wpadła jurorka Kwaśniewska: widząc maślane oczy mojego Kochania ("ta Jola to taka elegancka kobieta... hmmmm....") trzepnęła mnie w łeb i krzyknęła do żony:
- Nie widzisz, że mąż cię oszukuje? To on wypieprzył twój garnek!

Tu się obudziłem, zlany potem. Akurat była trzecia i poderwał mnie budzik na karmienie antybiotykiem. I odetchnąłem z ulgą. I postanowiłem wystartować. Tylko - do Chuja Wacława - nie wiem w której kategorii: Polityka, Kultura, czy Podróże? Niestety, nie ma kategorii Trolle :(



Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

 

Ps. Głosujcie na Morfeusza - oczywiście jeśli wystartuje.

22:47, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Piętno!
Byłem dzisiaj w spożywczaku i przy półce gówien di mare najszła mnie ochota na małże.
Ponieważ dotąd przyrządzałem coś z mrożonek i nie miałem do czynienia z małżami w sosie, wydawało mi się, że takie w słoiku to gotowiec do podgrzania i zmieszania z makaronem.
Niestety po wrzucieniu makaronu do wrzątku i otwarciu słoika skosztowałem tego czegoś. Intuicja podpowiedziała mi, że ten kwas o zapachu brudnej kapuchy i smaku octu z majonezem ni chuja nie nada się do dania na gorąco.
Makaron albo zamrożę, albo wypierdolę do klopa. Ale małży mi żal. Co na bazie tego "przysmaku" można przygotować? Siakąś sałatkę?
17:52, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 grudnia 2010

Fanem Laibach jestem od roku '94, czyli od chwili, gdy mój młodszy brat - obecnie Archeolog - Kolejarz zajawił mnie płytą "NATO" tej słoweńskiej kapeli.

Prekursorzy Industrialu (niektórzy mówią, że Rammstein to taki Laibach dla nastolatków, a chłopaki z niemieckiego bandu oficjalnie przyznają, że komponują zainspirowani twórczością byłych Jugoli), autorzy wielu pokręconych brzmień, znani i  słuchani na całym świecie.

W moim pokoju w akademiku katowałem przegrywaną z pirata kasetę z "Kapital" - IMHO najlepszym z dokonań chłopaków z Trbovlje. Odsłuchiwana po wielkroć w oparach ukraińskiego spirytusu i kłębach dymu jasielskiej marihuany muzyka tylko zyskiwała dla mnie na wartości, aby po latach przyciągnąć mnie na wszystkie (całe dwa) krakowskie koncerty.

Laibach koncert Kraków 2010

Koncert który odbył się ósmego grudnia nie mógł odbyć się bez obecności mojej skromnej osoby. Doskonały jak ten z przed trzech lat, pomimo lekkiego, alkoholowego szmerku, wrył mi się doskonale w pamięć.

Trochę słabej (komórkowej) jakości, roztrzęsiony filmik mojego autorstwa:




"Tanz mit Laibach" - filmował bafik66:

 
1 , 2



GG:23200496