środa, 23 grudnia 2009

Piętnuję za chamstwo, wazelinuję za werwę i rozbawienie :)

Dzisiaj byłem świadkiem, jak jedna pani nie patrząc na boki, wyszła na jezdnię. Pech chciał, że prosto pod koła dziadka na komarku ;) Dziadzio z okrzykiem "halo, halo, halo!" wyhamował, szybko oparł komarka o latarnię i pobiegł za babeczką, ściągając rękawiczki. Zabiegł jej drogę, rzucił rękawiczki pod nogi, wyciągnął do niej rękę z wyprostowanym wskazującym palcem i zawołał:

- Masz szczęście ty stara kurwo, że w porę opanowałem maszynę, bo bym cię rozpierdolił jak żabę.

Po czym splunął na ziemię, podniósł rękawiczki i udał się w kierunku swojej "bestii" ;)

Kobitka zamurowana. Ja też.

Koziołek

 

00:19, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009

Witam (chwilowo) pod nickiem zastępczym ;)

Miałem wczoraj akcję ze SM. Historia w stylu "a świstak siedzi i zawija w sreberka", ale zapewniam wszystkich, że jak najbardziej prawdziwa.

Otóż nie po raz pierwszy pokonywałem - nielegalnie - pewien skrót: ulicę z zakazem ruchu niedotyczącym jej mieszkańców. No i niestety tym razem miałem pecha, trafiłem na kontrolę SM, wyłapującą samochody które wjechały w zakaz. Pani w mundurze poinformowała mnie, że będą punkty oraz 100 zł mandatu. Po chwili jednak zrobiło się gorąco... Okazało się, że ważność przeglądu skończyła mi się w lipcu :( W tym momencie dowiedziałem się, że będzie musiała wezwać patrol policji.

W myślach juz żegnałem się z dowodem rejestracyjnym i z samochodem - ponieważ na dniach się go pozbywam, trochę go zapuściłem. Pani strażniczka jednak zachowywała się cokolwiek dziwnie ;) Najpierw powiedziała, że przez takich jak ja musi marznąć o tej porze na ulicy. Potem stwierdziła, że nie wyglądam na tyle lat, ile wynika z prawa jazdy i że ona jest ode mnie o rok młodsza.

Zapytała czy mam żonę (!) na co odpowiedziałem twierdząco (przy okazji zwróciłem uwagę na jej "zaobrączkowanie"). Po czym dowiedziałem się, że ma ochotę puścić mnie bez mandatu i wzywania policji, ale kara musi być: otóż ona da mi swój numer telefonu, a ja mam do niej zadzwonić i zaprosić ją na kawę, ewentualnie piwo!!!
Domyślacie się zapewne, że szczęka mi opadła. Generalnie akcja jak wprowadzenie w tanim pornosie. Babeczka całkiem, całkiem. Słowo ciałem się stało i mam teraz w telefonie jej numer. I dylemat: dzwonić czy nie?

Cholera, żonaty jestem... A jak jej nie tylko o kawkę chodzi? ;) Kumpel któremu to opowiedziałem (pod koniec opowieści czując się głupio, ponieważ brzmi to jak totalnie bzdurna i wyssana z palca opowiastka erotomana - gawędziarza) wybałuszył na mnie gały i kazał mi przysięgać na życie najbliższej rodziny, że tego nie wymyśliłem. Po czym stwierdził, że może to być podpucha... tylko z czyjej strony??

Pozdro.

23:40, koziolek_matolek_1234 , się chwalę
Link Dodaj komentarz »



GG:23200496