piątek, 28 stycznia 2011

Sory za podniosłe tony, ale znalazłem w sieci taki rysunek: historia Polski kreską adresowaną dla amerykanoli.

Ne mogłem się powstrzymać, bo ja taki malutki patriota jestem i zawsze wkurwiało mnie, że z deka niedoceniają nas w szerokim świecie ;) Obiecuję się poprawić w kolejnej notce i dalej pisać zgodnie z linią bloga.

Aha. Obrazek wyświetla się jako pomniejszony - jeśli chcecie zobaczyć w całej okazałości, trzeba kliknąć prawy przycisk myszy => "pokaż obrazek"

Wzięte z http://img827.imageshack.us/img827/57/polandt.jpg

HISTORIA POLSKI W PIGUŁACH

 

 

22:19, koziolek_matolek_1234 , oczy szeroko otwarte
Link Komentarze (3) »
środa, 26 stycznia 2011

Kurwa, co to jest?!

Dzisiaj ktoś czegoś takiego szukał na moim blogu - znalazłem ten zwrot w słowach kluczowych z wyszukiwarek, kierujących gości na bloga.

Do Chuja Wacława, nie oddam nikomu moich gaci!

19:50, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (5) »
wtorek, 25 stycznia 2011

Post na pl.pregierz, a dotyczący wcześniejszej notki ("Dick Black").

Piętno po pincet ;)

Wpadło nam większe zlecenie, w związku z czym w pracowni nockę spędził wczoraj wspólnik, a dzisiaj od rana opary cykloheksanolu wdycham ja. Pręga czytam tutaj na najwolniejszym kompie z Windows ME (nowy program do obsługi plotera tnącego kosztowałby więcej, niż maszyna, a stary na XP już nie pójdzie, stąd trzymamy taki zabytek), tym samym strony przeglądam za pomocą Mozilli 2.0. Nie muszę mówić, jak to wszystko chodzi - w przypadkach niektórych stron zwisy sięgają pół minuty.

No i właśnie postanowiłem wrzucić na bloga nową notkę - taki odgrzewany kotlecik, nawiązujący do mojego dawnego posta na temat coli Dick Black. Skrobnąłem tekst, opublikowałem, po czym doszedłem do wniosku, że można by go jeszcze zilustrować fotką tego cudnego produktu. Wpisałem zatem do gugla hasło Dick Black i rozpocząłem wyszukiwanie grafiki.

Mój koziołkowy fart sprawił, że w tym momencie do pracowni weszła klientka (chciała odebrać wydruki i w związku z tym umówiłem się z nią na dzisiaj) ze swoim chłopem, Brytyjczykiem. No i zobaczyli moje nerwowe ruchy, kiedy próbowałem zamknąć stronę wyników wyszukiwania, wyglądającą raczej jak galeria obrazków z murzyńskim, gejowskim porno.

Nie wiem jak przyjęli moje wydukane łamaną angielszczyzną wyjaśnienia, że szukałem tylko obrazka z Czarnym Kutasem...

10:07, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (9) »
sobota, 22 stycznia 2011

Pewnego dnia na grupie dyskusyjnej pl.misc.samochody rozwinęła się dyskusja na temat nowego logo grupy. I jak to często bywa, zeszła na inne tematy. W którymś momencie odpisałem na post Noela.

Noel napisał:

> Wojciech Mann opowiadał jak z bólem serca musiał odrzucić młodzieżowy,
> obiecujący zespół muzyczny, bo nazwali się 'Fart' i chcieli zachód
> podbijać :->

Nie wiem, czy kojarzycie takie napoje i soki "Wosana". Firma z Andrychowa która na przełomie lat 80tych i 90tych produkowała jedne z pierwszych w Polsce napojów w PETach - pod marką "Dick Black".
Nieraz wyobrażałem sobie sytuację, gdy już zawojowali świat i stali się równi "kokakoli", emitują świąteczną reklamę gdzie uśmiechnięty czarnoskóry Święty Mikołaj zachwala super napoje. W tle zaśnieżoną drogą zasuwają ciężarówki z ogromnym Dick Black na burcie :)))

...później natchnęło mnie to do napisania tego.

Tagi: Dick Black
12:27, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (3) »
piątek, 21 stycznia 2011

Kolega jakiś czas temu sprawił dziewięcioletniemu synowi chomiki - zamiast akwarium, co by się woda nie wylewała. Sztuk dwie, parka.

***

Ranek. Kumpel budzi młodego do szkoły. Ten ledwo wstaje, niewyspany:

- Tatuś, nie mogłem spać. Chomiki chrapały całą noc.

***

Wieczór. Młody wpada zdenerwowany do pokoju rodziców:

- Tatuś, tatuś, coś złego dzieje się z chomikami!
- Synuś, spokojnie. Co się stało?!
- Jeden wszedł na drugiego z tyłu, trzyma go łapkami i tak się dziwnie telepią!

Tagi: chomiki
10:45, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 17 stycznia 2011

O kant dupy potłuc taki dzień.

Z rańca w pracowni kupa roboty - "wszystkie ręce na pokład" - więc wziąłem się za cięcie naklejek dla klienta. Równocześnie puszczałem na ploterze siakiś wydruk. Chwila nieuwagi i ostre jak żyleta olfoskie ostrze upierdoliło mi plasterek z opuszki palca grubości dwóch ~ trzech milimetrów. Krew sika, chłopaki szukają plastra, ja podtrzymuję wiszący na skrawku skóry strzęp i czuję, że robię się blady (ze strachu, bo myślałem, że wjechałem w mięcho).

Po opanowaniu sytuacji spakowałem do auta szpeja i wydarłem na spotkanie z klientem. Po nasiadówie chcę jechać do domu kurować ranę. No i lipa - pozostawione na światłach auto i akumulator wyzionął ducha. Dobrze, że z górki było, to wbrew przykazaniom odpaliłem auto na pych.

W domu - pół godziny spokoju i dzwonią sępy z Kruka. Jakaś głupia pinda skoczyła na mnie z mordą, że nie zapłaciłem Generali OC za dwa lata.

- Jak to nie zapłaciłem? To jakim cudem przez rok jeździłem autem i byłem nawet zatrzymywany przez policję?
- Pana wierzyciel poinformował nas, że jest pan winien 900 zł za 2005 i 2006 rok. Ma pan czas do jutra na uregulowanie zobowiązania.
- Zapłaciłem, ale nie mam potwierdzenia.
- Musi mieć pan potwierdzenie, inaczej będziemy windykować.
- Nie muszę. Sprawa jest przedawniona i pomimo że zapłaciłem, nie mam obowiązku trzymać kwitów. Proszę poinformować Generali, że mogą mnie w dupę pocałować i jeszcze zapłacą za potargane majtki.

Laska się zapowietrzyła, coś tam pomiałczała i na tym się skończyło.

Niniejszym piętnuję wigilię moich trzydziestych siódmych urodzin. Entropia wzrasta, wątroba boli i wszystko się pieprzy. Znaczy czas się piaskiem nacierać i przyzwyczajać do ziemi.

Tagi: kruk olfa
21:55, koziolek_matolek_1234 , się żalę
Link Komentarze (4) »
środa, 12 stycznia 2011

Przepraszam za cross - posta, ale muszę napiętnować mój dylemat.

Otóż od paru dni na grupach jeden gość ogłasza się, że sprzeda nerkę. Sprawa ponoć autentyczna, pisze, aby zainteresowani odzywali się do niego na priv.

W związku z tym mam pytanie: powiedzmy że chcę gościowi pomóc (bo o cóż innego by chodziło jak nie o problemy finansowe), ale nie tak za free. Niech do końca życia pamięta, że te pieniążki nie przyszły łatwo. Więc pomimo że nerka nie jest mi potrzebna, przyjmę tę "darowiznę", rónocześnie "podaruję" mu pewną kwotę pieniężną.

No i teraz co zrobić z tą nerką. Mógłbym ją na przykład włożyć do formaliny albo ususzyć. Ale przykładowo chciałbym ją zjeść. Całość zarejestrować w formie reportażu i umieścić w odcinkach w sieci. W związku z tym mam pytanie: czy KK przewiduje jakieś sankcje za zjedzenie podarowanej, ludzkiej nerki? Rozumiem, że gdybym kogoś dla tej nerki uśmiercił, a następnie ją zjadł, to bym za to beknął. Ale co by było, gdybym nerkę zjadł, a gość by później wyciągnął kopyta? Ewentualnie czy mógłby mnie później pozwać za zjedzenie jego nerki?

Z harcerskim pozdrowieniem,

Koziołek

sobota, 08 stycznia 2011

Piętno, bo później piszą o tym w gazetach i robią ludziom wodę z mózgu.

Żona w pracy, to zaryzykowałem i wyskoczyłem wczoraj do apteki po coś na gorączkę (zapalenie oskrzeli mnie dopadło, a tu żadnej aspiryny, apapu czy innego gówna - wszystko się pokończyło, na półce goły antybiotyk + osłona). Po drodze kupiłem tylko jakąś gazetę którą zająłem się, stojąc w kolejce w aptece.

Zdążyłem zerknąć na notatkę o wzroście zachorowań na syfa i zostałem poproszony do okienka. A że okienko zdrowo zabudowane, to zawołałem:

- Coś na rzeżączkę proszę
- Na rzeżączkę? Ma pan receptę?
- Eee, aaa, przepraszam. Chodziło mi o coś na gorączkę...

Wszystko niby ok, pomyłka ludzka rzecz. Tylko jak wychodziłem, to siakoś krzywo na mnie spoglądały z kolejki te matki z dziećmi...

22:05, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (4) »
środa, 05 stycznia 2011

Witam. Przepraszam za cross posta.

Mój bioenergoterapeuta, u którego leczę depresję, przepisał mi tabletki o nazwie PERWITYNA. Mam się zgłosić za miesiąc, aby kupić kolejną miesięczną dawkę i do kontroli. Leczenie ma trwać pół roku.

Mam pytanie: czy są duże szanse nawrotu depresji po odstawieniu leku? Teraz czuję się znakomicie, nastąpiła niesamowita poprawa - praktycznie od pierwszego dnia. Lekarstwo zażywam już tydzień.

Pozdrawiam Grupy.

13:50, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 stycznia 2011

W biurze rachunkowym, do którego regularnie zawożę papiery, pojawiła się jakiś czas temu nowa księgowa. Została oddelegowana do obsługi mojej skromnej osoby - grzeczna, urocza dziewczyna.

Zauważyłem pewną rzecz podczas każdego z naszych spotkań: otóż panienka za każdym razem przygladała mi się z jakimś takim błyskiem w oku. Moje męskie ego podpowiadało mi podziw i fascynację, do tego z ostrożną chęcią zadania mi jakiegoś pytania.

W każdym razie przed kolejnym (piątym) spotkaniem w biurze rachunkowym zacząłem przygotowywać sobie strategię obrony przed uwiedzeniem. Jakaś grzeczna odmowa, gdy już padnie propozycja prywatnego spotkania. Tak, żeby pani nie zranić i by się na mnie nie gniewała. Padło - zgodnie z prawdą - na żonę. Aby nie przeciągać sprawy, postanowiłem samemu poruszyć kwestię ustawicznych spojrzeń i gdy już mi zaproponuje randkę powiedzieć, że w każdej innej sytuacji tak, ale mam żonę i muszę pozostać jej wierny. Jak zaplanowałem, tak zrobiłem.

Podczas kolejnego "przekazania" dokumentów pani znowu wpatrywała się we mnie jak w obrazek. Zatem po załatwieniu formalności spytałem:

- Odkąd miałem okazję panią poznać odnoszę wrażenie, że chce mnie pani o coś spytać? - dziewczę zamarło, ale po chwili na twarzy odmalowała się ulga. Byłem pewien, że "odblokowało" ją i zrzuci z siebie swój ciężar
- Tak, chcę. Tylko trochę się wstydzę...
- Proszę śmiało pytać - nie ugryzę
- No więc... Z papierów wiem, że pochodzi pan z Wadowic
- Tak?!
- Proszę mi powiedzieć. Jak to jest spacerować ulicami, po których chodził nasz wielki rodak, Karol Wojtyła?
- ...

Tu mnie, kurwa, zatkało.

11:50, koziolek_matolek_1234 , wytrzeszcz
Link Komentarze (2) »



GG:23200496