Blog > Komentarze do wpisu

Moc ciocinych kolanek

Mati nie jest szczególnie przytulacki. Woli brykać, skakać i krzyczeć. Ewentualnie freestajlować o kupie, pupie i sikaniu, jak wielu czterolatków płci chłopczykowatej.

Niedawno jednak coś się zmieniło. Ciocia Sabinka - ulubiona Mateusza ciocia z przedszkola - poinformowała mnie pewnego dnia, że Matuś nader często do niej podbiegał, obejmował i tulił. Jak nigdy. Była mega zdziwiona, bo to do mojego syna raczej niepodobne.

Po powrocie do domu wziąłem młodego na spytki. Bawiąc się w układanie korka samochodów i lokomotyw, zacząłem drążyć temat. Bo a nóż widelec ciocia daje przedszkolakom marihuanen, albo - nie daj Boże - wabi ich na lizaki?

- Mateuszku. Ciocia Sabinka mi dzisiaj mówiła, że nieskończoność razy ją dzisiaj obejmowałeś?
- Tak, Tatuś Sebuś. Przytulałem się cały dzień!
- Mhm... To ładnie. Ale wcześniej nie chciałeś. Czemu akurat dzisiaj?
- Bo Ciocia Sabinka ubrała sukienkę i miała gołe kolanka!

***

Czwartek, godzina ósma z minutami.

Chłodny ranek. Odprowadzam szkraby do przedszkola. Jak co dzień rano wszystkie trzy grupy spotykają się w pokoju na dole. Dopiero na śniadanie Ciocie Przedszkolanki zaopiekują się każdą z nich i zaprowadzą do swoich sal.

Dzisiaj poranny dyżur pełni Ciocia Sabinka, tym razem zamiast sukienki, ubrana w dżinsy. Walcząc z płaczącą Julcią i ubierając jej pantofelki ("Tatuś, ja nie chcę do przedszkola, chcę do babci!"), zagaiłem:

- Pani Sabinko. Widzę, że dzisiaj chyba nie będzie przytulania?
- Co zrobić. Zimno było!

czwartek, 15 września 2016, koziolek_matolek_1234

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:



GG:23200496